piątek, 3 maja 2013

Rozdział 31

'' [. . . ] Następnie Trenerzy podzieli nas na dwie następujące grupy. . .''

Tak dość długo zastanawiałam się czy dać tego dedyka w postaci niespodzianki, ale w sumie należy Wam się to dzięki Wam spełniam marzenia, mam wenę i chęci do dalszego pisania. Kocham Was i dziękuję, że jesteście. Mimo tego, że nie zawsze komentujecie to wiem, że jesteście :D
Szczypiorek :***
Pączek :)
WildChild09
Anonimka :)
Misiek :***
 Kornelia Szczęsna
Barca Lover
Like it
Błaszczykowskaa ;D
Blaugrana xD



Tak na początek trenerzy kazali nam odnieść kurtki i wierzchnie rzeczy do szatni. Tak też zrobiliśmy, a ja przebrałam dodatkowo buty, bo nie lubię zakładać tych woreczków ochronnych. Do przebieralni zaprowadził nas Wojtek, bo jak się okazało dziewczyny i chłopcy mieli zmienne buty co mnie nieco zdziwiło.
  • Skąd wiedzieliście, że trzeba brać zmienne obuwie - zapytałam kiedy każdy się przebierał.
  • Wiesz kochana przed wyjazdem dużo gadałaś o tym co bierzesz do szpitala i postanowiłam poinformować resztę byśmy się nie wyróżniali - powiedziała Magda.
  • Aha dzięki miło - uśmiechnęłam się.
  • Was też tak jak mnie ciekawi to jak nas podzielą - zagadał Grzesiek stojąc koło Magdy.
  • Hmm. . . ja tam mam już wyobrażoną grupę - powiedział Damian patrząc na Ewelinę.
  • Ja tam osobiście mogła bym być z dziewczynami to na pewno i z kilkoma chłopakami. Ale w sumie szkoda, że nas rozdzielą, bo w kupie siła - zaśmiałam się stojąc w szpilkach.
  • No no jak ładnie wyglądasz dawno Cię takiej nie widziałem - zagadał Wojtek, który właśnie wszedł na salę.
  • A dziękuję miło to słyszeć - odpowiedziałam ruszając do drzwi jednak musiałam się na swój pech potknąć.
  • No Zuza zapomniałaś jak się chodzi - w locie złapał mnie Sebastian. 
  • Wiesz nigdy nie chodziłam w takich butach, bo mam zakaz , ale ogólnie dziękuję - uśmiechnęłam się do wybawcy.
  • Ale i tak jesteś bardzo ładna w tych butach czy też nie.
  • Ja tam osobiście tak nie uważam, ale miło dziękuję - dałam mu buziaka w policzek. 
  • Uu. . . nie ładnie nie ładnie to tak. Ale ogólnie ślicznie wyglądasz - odpowiedział po czym wziął mnie za rękę i wyszliśmy razem ze wszystkimi.
 Udaliśmy się na stołówkę, a nasi szkoleniowcy siedzieli przy biurku popijając kawę i mieli nie zbyt wyraźne miny. Tak jakby nie wiedzieli jak nas podzielić. Lecz po chwili przemówili :
  • Hmm. . . no więc no to nie był łatwy orzech do zgryzienia - zaczął Fornalik.
  • No ale nie gadajmy o orzechach - spojrzał na Polaka - tylko przejdźmy do rzeczy to nie było łatwe zadanie. Nawet nigdy nie miałem takiego problemu układając składy drużyn. Wszyscy jesteście cudowni na serio. . .
  • No przecież wiemy - powiedzieliśmy wszyscy razem.
  • No dobra, ale wracając to był ciężki wybór, ale ja zacznę jak zawsze - uśmiechnął się i zaczął czytać swoją listę - Oczywiście mam swoje mistrzynie Zuzię i Madzie, a także Lewego, Krysię, Mario, Marco i tytyryty wielka chwila wytchnienia widzę ten Wasz strach w oczach. . .
  • No trenerze - krzyknęliśmy wszyscy trzymając się za dłonie.
  • Pewnie myślicie, że tak od razu Wam powiem ostatnią osobę.
  • Tak - krzyknęliśmy.
  • No to się bardzo poważnie mylicie - pokazał nam język.
  • Ale my tak ładnie prosimy - powiedziałam razem z Magdą.
  • Może jak ładnie poprosicie - westchnął.
  • No to dziewczyny liczymy na Wasz kobiecy urok - zagadał do Nas Marco z Mario.
  • Prosimy prosimy w imieniu całej drużyny - podbiegłyśmy do trenera otoczyłyśmy go z dwóch stron opierając o jego ramię i zatrzepotałyśmy swymi rzęsami oraz zrobiłyśmy oczka kota ze Shreka.
  • O nie na to nie da się nie ulec - powiedział Klopp - A tym ostatnim zawodnikiem jest oczywiście nie kto inny jak nasz młody Mo. I co podoba się wam skład drużyny - zapytał.
  • Tak panie trenerze - odpowiedzieliśmy chórkiem.
  • No to teraz moja kolej, więc u mnie jest Ewelina, Damian, Damien, Sebastian, Piszczu, Błaszczu, oraz Leo i koniec - uśmiechnął się do swojej grupy, która już go otoczyła.
  • A co ze mną - zapytał Wojtek.
  • A Ty Drogi chłopcze wybierasz sam grupę z którą Cię więcej łączy i z którą chcesz spędzić cały dzień - odpowiedział Jurgen siadając koło nas. Przytulając Magdę i mnie.
  • No to mnie wkopaliście - zaśmiał się Wojtek.
  • Czemu - zapytali szkoleniowcy.
  • No bo obie grupy są mi bliskie, ale jednak ta pierwsza jest mi bliższa - po czym spojrzał na mnie i Lewego - więc wybieram ich - i podszedł do nas.
  • Stary Ty wiesz co najlepsze zaśmiał się Lewy - klepiąc przyjaciela po plecach.
  • No oczywiście takie księżniczki i jeszcze lepsi piłkarze to zajebista atmosfera się szykuje.
  • Ej stary jedna księżniczka jest już niestety zajęta - zaśmiał się Mario przytulając mnie do siebie.
  • Co odebrałeś mi Zuzkę - zapytał Wojtek udając oburzonego.
  • No coś Ty my to tylko przyjaciele, a mówię o naszej Magdzie - uśmiechnął się do Polaka puszczając mnie i podchodząc do Marco i Magdy, którzy jak zawsze byli zajęci sobą.
  • Ooo. . . to mnie wiele ominęło widzę. Mam nadzieję, że wtoczycie mnie w świat poza szpitalem - zapytał.
  • No oczywiście będę Twoim prywatnym przewodnikiem co Ty na to - puściłam mu oczko smyrając jego szyję.
  • Mrr. . . idę na taki układ - mówiąc to przytulił mnie, a ja spojrzałam na Mo, który podchodził do Mario i Marco z Magdą.
  • No to co ruszamy - zapytałam trenera.
  • No oczywiście z Wami to nawet na koniec świata - krzyknął na całą salę, a my wybuchnęliśmy śmiechem.
Ruszyliśmy na podbój oddziału specjalistycznego, a tamta grupa na odział ogólny, potem mieliśmy się zamienić. Cały pobyt mijał bardzo miło. Początkowo bawiliśmy się i wygłupialiśmy z dziećmi, a około 18 wszyscy zjedliśmy pyszną kolację, przyszykowaną przez maluchy. Bardzo się z nimi zżyliśmy i obiecaliśmy nie jedne takie odwiedziny. Mali bohaterowie bardzo nas pokochały. Jedna mała dziewczynka zorganizowała ślub Magdzie i Marco. Mały Krystian swatał mnie z Wojtkiem, a jego kolega z łóżka obok - Maciek robił z Moritzem jako moi kochankowie. Następna sala to były same dziewczynki gdzie Julia podkradała mi Moritza, ale nie dawała pokazać swojej zazdrości, potem Sandra ukradła Magdzie Marco i udawała, że jest z nim w ciąży. My mieliśmy za to ubaw po pachy cały dzień śmialiśmy się, że będą małe Sandrusiątka oraz Reusiątka. Na innej sali bliźniaki Maja i Szymek robili chrzciny dzieciom (maskotkom) moim i Moritza, bo Wojtek poszedł na jakieś badania, a także Magdy i Marco. To wszyscy z nas się naśmiewali, bo miałam małe słoniątka, a Magda hipopotamciątka. Oczywiście najpierw nas zapoznali ze sobą, zeswatali, zaręczyli bibułką, zaślubili i  te sprawy, a potem urodziły się małe potworki. Najlepsze było to jak na ''Romeo i Julię''  pozbawili nas życia. Klopp i Ewelina(zamieniła się za Wojtka na chwilę) to byli moi i Magdy rodzice za to Fornalik i pani pielęgniarka chłopaków. Podczas całego pobytu miałam ogromne szklanki w oczach widząc cierpienie tych dzieci w ich pięknych oczach oraz radość życia mimo choroby. Niestety nie spotkałam nigdzie mojego stadionowego przyjaciela, bo jego rodzice przenieśli Go do innego szpitala. Ale za bardzo go polubiłam i za wszelką cenę zdobyłam adres nowego szpitala i przed powrotem do domu obiecałam sobie Go odwiedzić. . . 

*****
Krótko dziś, ale mam doła dziś więc proszę o wybaczenie. Mam nadzieję, że Wam sie podoba, bo trochę się nad tym rozdziałem namęczyłam , aby coś napisać. Liczę na komentarze :) I serdecznie zapraszam na cudownego bloga dla mnie bardzo mi się spodobał i pragnę się tym z Wami podzielić mam nadzieję, że właścicielka się na mnie nie obrazi :(
http://smierc-to-poczatek-czegos-niezwyklego.blogspot.com

środa, 1 maja 2013

Rozdział 30


''[. . . ]No i ruszyliśmy na spacer po Wrocławiu. Ja w objęciach Marco, obok nas Mario, a z tyłu za nami rozmarzony i zakochany Mo. Mam nadzieję, ze coś z tego w końcu będzie. . .''





Podczas podróży siedziałam tyłu, bo chłopcy obgadywali ważny mecz kiedy wrócą do Dortmundu. Tak niestety jeszcze tylko 6 dni i wracamy do domów, a potem znów w maju mamy obóz tym razem w Warszawie, albo w Dortmundzie, czyli chłopaków zobaczymy dopiero za 4 miesiące. Oczywiście Damian, Olek, Magda i Ja jesteśmy bardzo ciekawi gdzie wylądujemy osobiście mogła bym jechać do Niemiec, ale w Polsce też mogę zostać. Dowiemy się także czy nasze Trio zostaje za granicą czy także będzie wracać na obóz do stolicy. Mam nadzieję, że zostaną w Dortmundzie, a do Polski przyleci 3 niemieckich zastępców. Na myśli mam oczywiście Leitnera, ale żeby nie czuł się samotny może być jeszcze Leo i Mitchell. Ale w sumie wszystko mi jedno kto zostanie lubię wszystkich chłopaków oprócz Schiebera. To może trochę nie miłe, ale i on mnie nie lubi od początku było to widać, a najbardziej wtedy jak się wkurzył i kopał piłki w bramkę robiąc mi krzywdę. Bardzo bym chciała, aby Mo został razem ze mną, bo przy nim czuję się potrzebna i w ogóle. Jak Go nie ma gdzieś w okolicach to jakoś mi tak smutno. Rozmyślała bym tak dłużej, ale chłopcy mi przerwali.
  • Jesteśmy - krzyknęli.
  • Co przecież nawet godzina nie minęła - mówiłam lekko zdziwiona.
  • No wiesz nasz Łukasz nie wie co to spokojna i wolna jazda - rzekł Lewy.
  • No w sumie to nawet dobrze, że jesteśmy tak szybko. Posiedzimy chwilkę u mnie dobra - zapytałam lekko niepewna ich reakcji.
  • No oczywiście myślisz, że dlaczego brałem koszulkę, plakat i markera - uśmiechnął się Robert.
  • Okey tylko ostrzegam przed swoją siostrą - powiedziałam wysiadając z samochodu.
  • Czemu pewnie nie jest, aż tak straszna jak nasze poprzednie obozowiczki - dalej zagadywał mnie napastnik z obrońcą wylatując za mną .
  • No właśnie popieram Lewego ich to nikt nie pobije. Oprócz tego, że ''wielkie znawczynie'' piłki nożnej to jeszcze tak brzydkie i niezdarne, że wolę nawet tego nie wspominać - śmiał się Piszczu.
  • Aha to widzę, że nie źle. Ale i w tym roku jakieś dwie piękności się nie trafiły. Znaczy Magda jest bardzo ładna i w ogóle. Ja osobiście jestem brzydka, ale za to znam się troszeczkę na piłce, choć jeszcze wiele mi wiedzy brakuje - mówiłam, a piłkarze patrzyli na mnie z miną WTF.
  • Nie przysmerfił Ci ktoś dawno - zapytał oburzony Lewandowski.
  • No wiecie kilka dni temu Schieber, a potem dość mocno przytulając Wasyl.
  • Dobra siadaj musimy pogadać - powiedział Piszczek takim tonem, że poczułam się jak na rozmowie z rodzicami.
  • Okey po Twoim tonie domyślam się szczerej rozmowy - niepewnie się uśmiechnęłam siadając na ławkę pod domem.
  • No więc teraz nas słuchaj - usiedli jeden po mojej lewicy, a drugi prawicy.
  • Dobra słucham .
  • A więc jak jeszcze raz powiesz mi, że jesteś brzydka to się obrażę i więcej do Ciebie nie odezwę. Po drugie nie jesteś brzydka i nawet nie masz prawa tak myśleć kochana - mówił Piszczek.
  • A po trzecie jakbyś nie była tak ładna to Leitner, Damian i Mitchell nie latali za Toba jak na skrzydłach. A tym bardziej 24 godziny na dobę nie gadali na Twój temat - wtrącił się Lewy, a mnie lekko zamurowało.
  • O i  jeszcze ten cały Aleksander, który jakby mógł zjadł Cie wzrokiem - dodał Łukasz.
  • Co to nie prawda to są tylko przyjaciele nic nie mam do Damiana ani Olka, a tym bardziej do Langeraka. Bardzo ich lubię i traktuję jak braci, bo w tak krótkim czasie tak bardzo mi pomogli i nic więcej - wytłumaczyłam im wszystko i ruszyłam do drzwi.
  • O widzisz, ale nie zaprzeczyłaś nic na temat Mo - dalej drążyli, ale ja już nic nie odpowiedziałam. Udałam się do swojego domu. Nie pukając weszłam do mieszkania. Mama jak zawsze krzątała się po kuchni, tato siedział przed laptopem, a siostra z Eweliną buszowały po moim pokoju.
  • Cześć jestem. I to nie sama - krzyknęłam nie widząc żadnej reakcji.
  • Cześć co Ty znaczy Wy tak szybko - mama stała przy kuchence totalnie w szoku widząc polskich piłkarzy.
  • A no, bo Łukasz zapomniał jak jeździ się pomału i jakoś tak wyszło, że już jesteśmy - mówiłam uśmiechając się do rodzinki.
  • O matko czy to. . to. . to. .  Ro. . .Ro. .  Rob. . .Robert Lewandowski i  Łu. . . Łu. . . Łukasz Piszczek - zaczęła krzyczeć moja siostra.
  • Łucja uspokój się może co nie rób mi siary - próbowałam ją uspokoić.
  • Spokojnie to nawet miłe - napastnik uśmiechnął się po czym wszedł do pokoju.
  • Hejka Siostrzyczko - przywitałam się z Eweliną (zawsze do niej tak mówiłam)
  • Witam - powiedziała lekko zawstydzona widząc chłopaków.
  • Czyli nie muszę Wam chłopaków przedstawiać - uśmiechnęłam się do rodziców, a oni wybuchli śmiechem. Rodzice bardzo polubili moich przyjaciół i mieli nadzieję, że to nie ostanie takie odwiedziny. O 12:30 ruszyliśmy w drogę do Wro.
  • Jak tam podobało Ci się u mnie - zagadałam do przyjaciółki.
  • A okey masz bardzo miłych i troskliwych rodziców. A Łucja nie jest, aż tak straszna fajnie się z nią o Tobie plotkuje - mówiąc zaczęła się śmiać.
  • No to się cieszę, że Ci się podobało.
  • A my Ci obiecujemy nie zapomniany dzień w życiu - dopowiedział Łukasz. Dalej wracaliśmy tak gadając o wszystkim i niczym, ale co słowo się śmiejąc. Kiedy o 13:10 podjechaliśmy pod stadion wszyscy już czekali na nas i autokar, który jak zawsze się spóźniał.
  • Siemanko gdzie trener - zapytał Lewy Marco.
  • No właśnie nie wiem godzinę temu wraz z Fornalikiem pojechał do jakiegoś urzędu i nadal ich nie ma.
  • A to nie źle - uśmiechnął się.
  • Bez nich tez możemy pojechać - palnął po chwili namysłu Mario.
  • Jejku Mario jak Ty coś palniesz to nie wiadomo jak zareagować - powiedziała Magda.
  • Oj tam i tak nie pobije Zuzanny. Ona taka cicha, spokojna, opanowana, ale jak coś czasami powie to powala na kolana - szturchnął mnie widząc, że kogoś szukam.
  • Co?? Przepraszam nie słuchałam Was - mówiąc czułam jak mi rumieńce na twarzy wychodzą.
  • No my już wiemy na kogo się tak zapatrzyliśmy - spojrzeli na siebie Łukasz z Robertem.
  • Na kogo - zapytał ciekawski Mario.
  • Nic męska plotkaro - dźgnął przyjaciela Marco.
  • Nie jestem męską plotkarą - zbuntował się młody Niemiec.
  • No nie była bym tego taka pewna cały dzisiejszy spacer opowiadałeś nam nie stworzone historie - zareagowała Magda.
  • Oj dobra już się nie odzywam do Was foch forever - udał oburzonego.
  • Oo ktoś tu będzie forever alone - do przedrzeźniania dołączył,także Krychowiak.
  • No, a Ty jak zawsze spóźniony - Powiedział Damien.
  • Nie jak zawsze nie jak zawsze już nie przesadzajmy. Byłem tu dużo przed czasem, ale nikogo nie było więc poszedłem na basen troszkę się tam zasiedziałem no i tak jakoś wyszło, że przyszedłem dopiero teraz - mówił a wszyscy patrzyli na niego z politowaniem.
  • Tak więc właśnie musiałem mieć wielkie wejście. A tak ogólnie gdzie trener??
  • Ni ma czekamy na Niego właśnie - odpowiedziałam wracając do świata żywych.
  • O widzimy ktoś tu wrócił do nas z zaświatów - powiedział Perquis.
  • A tak ogólnie kto jedzie - zapytała Magda.
  • No na pewno Zuzka, Ty, Piszczu, Błaszczu, Lewy, Krysia, Sebastian, Marco, Mario, Olek, Ewelina no i Damien - powiedział Damian, który doszedł niedawno z Olkiem.
  • A i trenerzy - dodał uśmiechnięty Moritz z Leo wraz z Fornalikiem i Kloppem.
  • No to co ruszamy - krzyknęli spóźnialscy.
  • Oczywiście - odpowiedzieli wszyscy.
Po czym udaliśmy się do autokaru, który przybył włącznie z trenerami. Usiadałam z Magdą i Eweliną na końcu przed nami siedzieli Marco z Mario, Mo z Leo, Kuba z Łukaszem, Lewy z Krysią, Damian z Olkiem, Damien z Sebastianem i Jurgen z Waldemarem. I udaliśmy się do szpitala. Po około dwóch godzinach stania w korkach dotarliśmy pod szpital Specjalistycznym. Przed wyjściem trochę obawialiśmy się ataku fanów, bo w prasie było napisane gdzie się wybieramy. Jednak ku naszemu zaskoczeniu tak nie było. Wychodząc z pojazdu panowała błoga cisza i co jakiś czas było słychać karetki. W wejściu do szpitala zauważyłam chłopaka podobnego do Wojtka(tak to był ten sam szpital)
  • Ej widzicie to co ja czy mam przywidzenia - mówiłam wskazując na chłopaka o kulach.
  • Hm. . . mówisz o tym mężczyźnie co tam stoi bardzo podobny do Wojtka, który nie dawno był w głębokiej śpiączce, a teraz szwenda się po korytarzu - podszedł do mnie Lewy zarzucając rękę na moje ramię.
  • Tak właśnie o nim - w tej chwili chłopak się obrócił, a ja od razu podbiegłam się do niego przytulić.
  • Jezu . . . - rzuciłam się mu w ramiona od razu totalnie się rozklejając.
  • Wystarczyło by Wojtek, księżniczko - powiedział śmiejąc się.
  • Mój Książę się w końcu obudził i nawet chodzi. Nawet nie wiesz jak się cieszę.
  • No widzę chcesz nie udusić - na co Go puściłam, a reszta podeszła się przywitać.
  • Siema stary - po kolei podchodził Lewy, Piszczu, Błaszczu, Seba, Krysia itd.
  • No nareszcie dobrze Cię widzieć w świecie zdrowych i szalonych - podszedł do Niego Klopp i uściskał.
  • Miło mi słyszeć takie słowa z Pana ust - powiedział uśmiechnięty Wojtek.
  • A mi bardzo serdecznie jest widzieć Ciebie Wojtku w lepszym stanie niż ostatnio. A w ogóle mów mi Jurgen - podał bramkarzowi dłoń. 
  • Co tu robicie - zapytał po chwili.
  • A my tu do dzieci. Oglądałeś może tv ostatnio - zapytał Szczęsnego Fornalik.
  • No oglądałem i muszę Was pochwalić, a zwłaszcza naszych obozowiczów - uśmiechnął się do nas.
  • Oj tam to tylko mecz o bardzo ważnym celu dla dzieci.
  • Czyli wpadliście do naszych małych potworków.
  • Tak właśnie. A co chcesz się dołączyć- zapytałam po chwili.
  • No jasne stęskniłem się za Wami a zwłaszcza za Tobą mała - przytulił mnie. Następnie Trenerzy podzieli nas na dwie następujące grupy. . .
******
To tyle na dziś mam nadzieję, że Wam się podoba, bo mi jakoś tak nie specjalnie. Tak trochę bez sensu. A tak ogólnie jak wrażenie po wczorajszym półfinale, bo u mnie jeszcze emocje nie opadły. Choć bez urazy denerwują mnie kibice Realu swoimi komentarzami.

niedziela, 28 kwietnia 2013

Rozdział 29

''[. . .] W wejściu wpadłam na Łukasza, który się właśnie po mnie wybierał, więc zdążyłam złapać tylko bułkę i poszłam za piłkarzem wprost do samochodu . . .''




  • Co się mi tak przyglądasz - zapytałam Piszcza, bo jeszcze wracaliśmy się do pokoi po kurtki.
  • A bo masz śliczne nogi w tych butach tylko czy Ci zimno nie będzie i w ogóle. Tu zimowy czarny płaszczyk, komin opatulający całą szyje, białe zakolanówki i szpilki - mówił mierząc mnie od stóp do głów.
  • O rany buty!! Zapomniałam wziąć. Widzisz wszystko przez Ciebie - uśmiechnęłam się do piłkarza.
  • Ale mała nie pędź tak, bo te śliczne nogi zaraz sobie połamiesz - krzyczał goniąc mnie.
  • Dobra nic mi nie będzie - odkrzyknęłam wpadając do pokoju gdzie przyglądali mi się dziwnie Damian, Olek i Magda, którzy wrócili niedawno ze śniadania.
  • Co Ty robisz - zapytał Damian.
  • Nie widać szukam moich butów - krzyknęłam biegając po naszym 4-osobowym  pokoju antracytowym.
  • No w tym rzecz, że nie widać - zaśmiał się Olek.
  • Tych kozaków - wyszła Magda za ściany oddzielającej naszą część od chłopaków.
  • Tak właśnie tych. Dziękuję - powiedziałam po czym szybko wrzuciłam szpilki i kapelusz do torebki, a butki założyłam na nogi.
  • To papa miśki ja lecę widzimy się po 13.
  • A czemu po - zapytał jak zwykle zazdrosny Olek widząc mnie tak ubraną.
  • Jadę z Łukaszem do domu po przyjaciółkę potem wracamy do was a co - uśmiechnęłam się do Damiana.
  • O to czekaj odprowadzę Was kawałek, bo idziemy z Marco, Mario i Moritzem na spacer - rzuciła Magda z łazienki.
  • Spoko kochana nie spiesz się mamy dopiero 11:30 - krzyknęłam, ale i tak wiedziałam, że zrobi inaczej, bo chce się zobaczyć z Marco.
  • To pa chłopaki - dałam buzi w policzek Damianowi i pomachałam Olkowi po czym wyszłyśmy.

Tymczasem za drzwiami u Łukasza.

Stałem tam czekając na Zuzkę kiedy zagadał do mnie Lewy.
  • Siema stary - przywitał się.
  • No siema siema - uśmiechnąłem się do kumpla.
  • Co tak wyczekujesz pod tymi drzwiami
  • A czekam na Zuzkę już tak od dobrych 15 minut, a Ty co robisz tutaj nie jesteście na śniadaniu - zapytałem.
  • Ooo. . . czemuż to tak na Nią wyczekujesz??
  • No bo jedziemy do jej domu po Ewelinę wracam tutaj i idziemy do tego szpitala, a co?
  • A no bo idę i patrzę stoisz, więc podszedłem zagadać. Myślałem już, że coś innego Was łączy - szturchnął mnie śmiejąc się.
  • Co Ty wygadujesz w ogóle co - zapytałem lekko zdenerwowany.
  • A co tak odwalony stoisz pod drzwiami co miałem pomyśleć - uśmiechnął się.
  • Stary pogięło Cię chyba ona ma prawie 18 lat jest fantastyczną przyjaciółką, ale nic więcej. A jakby nie patrzeć ja mam Sarę i Ewę, a do niej stratuje Moritz i najprawdopodobniej Mitchell z Damanem.
  • Tak nasz Leitnerek i Langerak z Kowalskim się w niej zakochali. Żartujesz ?? - miał minę jakby mi nie wierzył.
  • Nie mówię całkiem poważnie, ale nie wiem czy to prawda tyle wywnioskowałem widząc ich, ale nie wiem.
  • No nie zaprzeczę i Magda z Zuzką to jedne z obozowiczek które są ładne, a nie to co w tamtym roku.
  • No pamiętasz Emillie i Patrycję w ogóle nie znały się na piłce były paskudne, a o grze nie będę wspominać - zacząłem opowiadać z kumplem.
  • No weź mi nie przypominaj. A tak w ogóle mogę się zabrać razem z Wami - zapytał mnie Robert.
 Akurat Magda z Zuzką wychodziły z pokoju.
  • Ooo. . . Jak bosko wyglądacie - uśmiechnął się napastnik.
  • A wiemy, ale dzięki - powiedziałyśmy razem wybuchając śmiechem.
  • No skromnością i urodą to pewnie grzeszycie co - zapytał nas Piszczu.
  • Niee - odpowiedziałyśmy razem.
  • Rany, ale wy jesteście świetne - zaczęli się z nas śmiać po czym nas przytulili.
  • Ej ała to boli. My mamy kości jeszcze całe, ale coś czuje, że zaraz nie będziemy - krzyknęła Magda.
  • Oj przepraszamy. Dobra Zuzka jedziemy - powiedział Łukasz i złapał mnie za rękę.
  • To mogę - powiedział Robert robiąc oczy kota ze Shreka.
  • Ale co - zapytałam nie wiedząc o co chodzi.
  • A bo chce z nami jechać tylko nie wiem po co - uśmiechnął się polski obrońca.
  • Żeby was pilnować kochani - zaszedł nas od tylu razem z Magdą.
  • Dobra możesz moja siostra chętnie Cię pozna.
  • Jezu kocham Cię kobieto normalnie, ale wiesz jak przyjaciółkę - zaszedł mi drogę i wziął mnie na ręce.
  • Ej gwiazdo futbolu zaraz nabawisz się jakieś kontuzji i będzie na mnie. Klopp i Fornalik mnie powiesi.
  • No prędzej nas powieszą jak się dowiedzą co żeś sobie tu zrobiła - powiedziała pozostała trójka.
  • Okey to ja Was opuszczam bo tam już na mnie czekają - powiedziała Magda żegnając się ze mną i chłopakami od razu biegnąc do chłopaka i przyjaciół. A ja im tylko pomachałam i ruszyłam w stronę drzwi wyjściowych wraz z rodakami. Po czym ruszyliśmy w drogę w moje rodzinne strony. Oczywiście całą drogę Lewy męczył mnie pytaniami na temat Mitchell'a i Mo, a także Damiana totalnie nie wiem czemu, ale mniejsza nie wnikam w ich rozmyślania.

Tymczasem u Magdy.

Podbiegając do chłopaków od razu rzuciłam się Marco w ramiona. Obdarowując go namiętnym całusem.
  • O kotku widzę, że się stęskniłaś - powiedział mój ukochany.
  • No nawet nie wiesz jak bardzo - nadal nie puszczałam go z objęć.
  • Ale nie widzieliśmy się tylko pół nocy - mówił nie przerywając buziaków.
  • Halo my tu jesteśmy - zagadał Mario.
  • Oj wybacz już - przytuliłam się do przyjaciela. 
  • Siemanko Mo - zagadałam do Leitnera, ale on stał jak wryty i patrzył jak Zuza wychodzi w towarzystwie Polaków.
  • Chłopaki wiecie co z nim - zagadałam do moich przystojniaków.
  • A no wiesz ten tego i w ogóle - mówił Mario.
  • Misiek co jest - zagadałam do chłopaka.
  • A no, bo obiecałem mu, że nie wygadam - bronił się.
  • No mów i tak się zaraz wygadasz wiem o tym .
  • No przy Tobie i Twych pięknych oczach nie da się nic ukrywać.
  • No, a więc mów, a nie słodź mi tutaj ( Rany co ja gadam ).
  • No widzę, że na serio chcesz wiedzieć. No, a więc ona mu się bardzo podoba, bardzo mu pomogła ostatnio i on czuje do niej coś więcej niż tylko przyjaźń - tłumaczył mi dość wolno nie gubiąc polskich literek.
  • Ooo. . . Fajnie miło wiedzieć dopiero teraz, ale miło że w końcu się komuś podoba. To jest jej najbardziej ulubiony piłkarz.
  • Kto!! Co!! Który!! - wtrącił się Moritz słysząc ostatnie słowa.
  • No Ciebie kretynie jesteś jej idolem. Zawsze jak Cię ogląda i coś Ci się stanie dostaje nerwicy  i ma ochotę wejść w tv i nakopać winowajcy lub sędziemu. I uwierz mi odkąd pamiętam gada tylko o Tobie.
  • Poważnie - zapytał nie wierząc
  • A wyglądam jakbym mówiła na żarty - stanęłam przed nim składając ręce w krzyż.
  • To fajnie muszę z nią chyba pogadać.
  • No, a teraz chodźcie na ten spacer bo do jutra nie wyjdziemy - wtrącił się Mario.
No i ruszyliśmy na spacer po Wrocławiu. Ja w objęciach Marco, obok nas Mario, a z tyłu za nami rozmarzony i zakochany Mo. Mam nadzieję, że coś z tego w końcu będzie. . .

***** 
To tyle jest nawet nawet. :PP
Dziękuję, że jesteście to daje wiele wiary w dalsze pisanie.:D
Liczę na Wasze opinie postaram się dodać coś nowego w środę.

piątek, 26 kwietnia 2013

Rozdział 28

''[. . .]  Po pożegnaniu się z dziećmi ruszyliśmy do szatni po swoje ubrania i udaliłmy się do hotelu. ''



Oczywiście pobiegłam jeszcze do rodziców i Eweliny.
  • No witam naszą młodą gwiazdę futbolu - zaśmiał się tato.
  • Oj bez przesady, bo rumieniec mi wyskoczy, ale widzę, że się podobało - odpowiedziałam witając się z każdym.
  • No pewnie, że się podobało broniłaś prawie tak dobrze jak Casillas - śmiała sie Ewelina trzymająca mnie w objęciu.
  • No prawie jeszcze wiele mi do Niego brakuje. Nawet nie ma co porównywać - czułam jak się rumienię.
  • A gdzie zgubiłaś Magdę - zapytała mama.
  • A no dużo do opowiadania, ale pogadamy popołudniu jak przyjadę po Ewelinę - uśmiechnęłam się do siostry.
  • A z kim przyjedziesz - zapytała widząc mój wzrok.
  • A nie wiem zobaczę. Musze lecieć pa do popołudnia zadzwonię - uśmiechnęłam się i pożegnałam widząc Moritza.
  • Dobra pa - usłyszałam pożegnania rodzinki.
W autokarze wszyscy mieliśmy szampańskie nastroje mimo tego, że już tylko cała drużyna BVB siedziała z nami. Oczywiście Magda siedziała z Marco na przeciwko mnie, a ja z Mario, obok Moritz siadł wraz z  Leo.
  • Co tam jak tam?- zagadał Mario widzący, że rozmyślam.
  • A no nie wiem w sumie nic ciekawego rozmyślam, a tam ??- uśmiechnęłam się do przyjaciela.
  • Też rozmyślam O TYM JAK ZAJEBIŚCIE NAM SIĘ GRA - krzyknął mi do ucha, a w tle było slychać.
  • Do boju, do boju, bo boju BVB - w dwóch językach polskim i niemieckim.
  • Heheh. . . Wariaci - zaśmiałyśmy się z Magdą.
  • Zawsze i wszędzie wariaci czają się w około - krzyknął z końca Piszczu, Błaszczu, Lewy, Marcel. 
  • Heheheh. . . - wszyscy wybuchli głośnym śmiechem. Chwilkę tak siedzieliśmy kiedy Mario zasłonił mi oczy.
  • Co robisz - zapytałam lekko wystraszona.
  • Nie patrz za młoda jesteś na takie widoki - mówił brechtając się jak głupi nie zwracając uwagi na to, że ściągam jego dłoń z mojej twarzy. 
  • Ale o co chodzi zapytałam Mo siedzącego obok - rozejrzałam się nic nie zauważyłam, więc potrząsnęłam kumpla, bo miał słuchawki.
  • Co co jest - zapytał lekko nie kojarząc.
  • Nie wiem Mario wariat zasłania mi oczy i ryje się jak małe dziecko mówiąc, że jestem za młoda na to - mówiłam, a on rozglądał się po busie.
  • Nie wiem o co mu chodzi Błaszczu czyta Piszczu i Marcel z Lewym śpią, Leo patrzy w okno Ilkay, Mats, Felipe, Neven, Zlatan, Roman, Mitchell, Kevin i Nuri mają głupawkę jak zawsze . . . - i zawiesił głos.
  • No co mów, a nie.
  • No, a Marco z Magdą się miziają - smutno się uśmiechnął.
  • Ej kochany nie smuć się no - pogłaskałam kumpla po ręce.
  • Mario mam bajerę - zapytałam lekko przytulając się do Niemca.
  • Bardzo chętnie Cię wysłucham - odwzajemnił uścisk.
  • Przygarniesz Leo, bo muszę pogadać z Mo - zapytałam patrząc prosto w jego oczy.
  • Spoko myślałem, że chcesz to samo co oni - wskazał na parę zakochanych - Ale i na taki układ mogę iść, bo widzę, że chłopak coś przybity.
  • Dziękuję kochany jesteś - pocałowałam go w policzek i od razu zamieniłam się z Leonardo miejscami.
  • I oto jestem mów co się dzieje, bo nie odpuszczę - zagadałam od razu do przyjaciela.
  • O widzę, że groźnie - zagadał Lewy,który właśnie się obudził i siedział na końcu z Marcelem i resztą.
  • Stary daj jej spokój co - powiedział lekko zaspany Schmele.
  • No dobra dobra ulatniam się - powiedział Robert i założył słuchawki.
  • No więc my też się ulatniamy - zaśmiał się Kehl z Matsem.
  • Heheh . . . dziękuję.
  • Także jesteśmy sami tak jakby - rozejrzałam się po okolicy - więc słucham - uśmiechnęłam się.
  • Wiesz niedawno byłem po uszy zakochany w Lisie, a zostawiła mnie mówiąc, że nie kręci jej piłka ani lalusie uganiający się za nią - mówił i widziałam jak łzy mu lecą. I była ze mną tylko dla sławy i kasy. A teraz widzę jak moi najlepsi przyjaciele świetnie się bawią ze swoimi partnerkami. Po niektórych nawet przyjadą w sobotę żeby zabrać ich do Dortmundu.
  • Oj misiek nie smuć się mi też jest ciężko niedawno zerwałam z chłopakiem, ale dogadujemy się nie narzekam odwiedzał mnie tu nawet. Wiesz stara miłość nigdy nie rdzewieje, ale nie można jej cały czas rozpamiętywać, bo nic nowego się nie narodzi po porostu nie zagości w naszych sercach. Ale staram się też postawić w Twojej sytuacji i niemal Cię rozumiem - przytuliłam się do jego klaty.
  • Jesteś kochana wiesz - pogłaskał mnie po głowie.
  • Nie wiem nie zwracam na to uwagi, ale bardzo chcę Cię wesprzeć.
  • Postaram się jakoś ułatwić Ci to zadanie. 
  • Dobra idziemy - zapytał Mario kiedy już zatrzymaliśmy się po hotelem.
  • No oczywiście, że tak - odpowiedziałam i wyszłam z autobusu.
  • Bleee. . . mogli byście przestać jakby nie patrzeć tu są single ze złamanymi sercami - krzyknął Mario.
  • No właśnie jesteście bardzo nie mili - ciągnęłam z uśmiechem na twarzy wraz za nim.
  • Też macie problem dwa ciacha i taka laska. Macie jeszcze problem z miłością - zapytał Marco dalej się drocząc.
  • Tak mamy, bo my to nie Ty, że kilka dni po zerwaniu z laską czujemy się wyśmienicie - powiedzieli Mario z Moritzem.
  • Ja tam bym osobiście Zuzkę  któregoś z Was zeswatała - dalej przekomarzała się Magda.
  • Oj nie potrzebuje pomocy sama też sobie dam radę - rzekłam urażona jej słowami.
  • Oj też Cię kocham Cebulko - rzuciła się na mnie od boku mocno przytulając.
  • No ja Ciebie też Szczypiorku.
Po powrocie do pokoi wszyscy od razu rzuciliśmy się na łóżka zasypiając. Budząc się rano pierwsze co zrobiłam to zerknęłam na zegarek była 10. A potem zauważyłam śpiących przyjaciół co najlepsze w meczowych strojach, bo nie mieli sił najwidoczniej się przebrać. Wszyscy wyglądali uroczo Olek leżał połową ciała na łóżku, a reszta bezwładnie wisiała w powietrzu, Magda była zakryta od pasa w dół z poduszką na głowie (chłopcy strasznie chrapali), za to Damian słodko leżał kołdry z różkiem przy twarzy obejmując przy okazji koc. Po kąpieli ubrałam kremowy zestaw i obudziłam przyjaciół. Po 30 minutach wszyscy byliśmy gotowi i udaliśmy się na śniadanie. W wejściu wpadłam na Łukasza, który się właśnie po mnie wybierał, więc zdążyłam złapać tylko bułkę i poszłam za piłkarzem wprost do samochodu . . .
*****
Tyle na dziś nie wiem kiedy będzie kolejny. . . Sorki, że tak późno, ale dopiero dociera do mnie co się stało w środę. Normalnie magia istna zajebioza brak słów chwalących wyczyn Lewandowskiego.
Jesteś zostaw komentarz, bo wyszło jakoś nijako. :***********

wtorek, 23 kwietnia 2013

Rozdział 27

'' [. . .]W powietrzu było jeszcze czuć siarkę, a na boisku wypalone dziury, ale ogólnie było dobrze. Około godziny 23:50 mecz zakończył się wynikiem.''



   Wynikiem 7:2 dla Borussii.W drugiej połowie dostałam opaskę kapitana choć miała ją mieć Magda. Podobno Kehl dowiedział się co przechodziłam przez chorobę i ile znaczy dla mnie gra, więc wybrał mnie. Oczywiście obyło się bez forów wszyscy grali fair play, ale ogólnie ja troszkę zawiodłam pod koniec i nie wyłapałam goli Mario i Großkreutza. Za to w reprezentacji Polski nie popisał się Weidenfeller, a bramki strzelili Magda z Grześkiem, w drugiej połowie w bramce pojawił się Artur Boruc, a strzały należały się Lewemu, Boenischowi, Marco, Mo i Piszczowi. Równo z gwizdkiem wszyscy zeszliśmy w wyśmienitych  humorach.
  • I jak podobał się pierwszy mecz na taką skalę - zagadał Klopp, kiedy już schodziliśmy do szatni.
  • Oczywiście mimo problemów jakie miałam w pierwszej połowie i ze zmęczenia zawiodłam Was pod koniec. Przepraszam, ale mogłam poprosić o zmianę - mówiąc zwiesiłam głowę wiedząc, że zawiodłam dzieciaki.
  • Oj już się nie smuć, bo zaraz idziemy z powrotem do naszych bohaterów z trybun - na pocieszenie zarzucił sobie rękę na moje ramię i mocno mnie przytulił.
  • Ałć. . . ale po co idziemy - zapytałam lekko zdziwiona.
  • Ups. . . zapomniałem. Ale obiecałem opiekunom, że wejdziemy do nich tylko sobie szybko pogadamy i wracamy. Także widzimy za się za 30 minut na murawie przekaż reszcie - uśmiechnął się i wszedł do swojej szatni.
  • Dobrze - pod drzwiami szatni usłyszałam okrzyki radości i wybuchy otwierających szampanów. Mocno się zastanawiałam pod drzwiami czy chcę tam wejść, ale zaryzykowałam.
  • Siemanko kochani - wpadłam do szatni gdzie chłopcy paradowali z szampanami w dłoniach i bez koszulek.
  • Witamy witamy - odpowiedział jedyny normalny w tamtym momencie Ilkay.
  • Co tu się dzieje - zapytałam widząc tę dzicz.
  • To norma wiesz zawsze się tak cieszymy po wygranym meczu. Nawet jeśli to mecz towarzyski czy sparing  to zawsze tak samo, choć czasami bardziej - mówił zakładając świeżą koszulkę meczową.
  • Ej posłuchajcie mnie - próbowałam zwrócić ich uwagę na siebie, ale to nic za bardzo nie dawało.
  • Ej no mam coś ważnego do powiedzenia - stanęłam na stole może by mnie zauważyli, ale też się nie dało.
  • No kurde chłopaki i Magda posłuchajcie mnie - krzyknęłam, ale nie było żadnej specjalnej uwagi na mnie.
  • Kurde chłopaki zamknąć się i siadać. Ona chce coś wam powiedzieć, a zachowujcie się tak jakbyście co dopiero wyszli z dżungli  - krzyknął Kehl, który także od kilku minut obserwował sytuację stojąc w wejściu.
  • Tak jest kapitanie - zasalutował najbardziej roześmiany Nuri.
  • Siadaj głupku - krzyknął Mo, który w końcu mnie zauważył.
  • A więc słuchamy - powiedział Marco trzymając Magdę na kolanach.
  • Klopp 20 minut temu kazał nam za 30 być już na murawie.
  • I teraz nam to dopiero mówisz - powiedział z oburzeniem Oliver.
  • Próbowałam do Was przemówić, ale jakoś to nie wychodziło - prawie krzyczałam.
  • Ups to przepraszamy - powiedział Marco.
  • No ja w sumie też mogłam Cię jakoś wesprzeć - przytuliła mnie Magda.
  • Okey dobra to zbierajcie się, bo nas trener zabije - powiedziałyśmy równo.
  Na co chłopcy od razu ruszyli pod prysznice. A my z Magdą poszłyśmy do drugiej. Po 5  minutach wszyscy byliśmy już gotowi do wyjścia do małych bohaterów dzisiejszego wieczoru.
  • To jak idziemy - zapytał Mo.
  • No nie wiem - powiedziałam kiedy już wszyscy wyszli na boisko.
  • Czemu? Co się dzieje??
  • A wspomnienia troszkę za bardzo mnie bolą - po czym nie kontrolując się zaczęły mi płynąc łzy po policzku.
  • Ojejku maleńka nie płacz wszystko będzie dobrze. Pomożesz im i ta bliska osoba, którą straciłaś na pewno by chciała żebyś teraz dzieciom pomogła. Wiem, że potrafisz to zrobić jesteś fantastyczną osobą. Wręcz idealną do tego zadania - mówił trzymając mnie w swoich ramionach.
  • ( złapałam duży oddech ) Okey mogę iść pod jednym warunkiem - puściłam mu oczko słodko się uśmiechając.
  • Co księżniczko - złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę wyjścia.
  • Mm. . . możesz zawsze tak do mnie mówić - zapytałam lekko zawstydzona.
  • Oczywiście kochana tylko o to chodzi - zapytał nie dowierzając.
  • Nie no chciałam się Ciebie zapytać czy może nie chciał być mi dotrzymać towarzystwa zaraz.
  • Oczywiście dla Ciebie mogę zrobić wszystko, a teraz chodź, bo znów będą nas chcieli zeswatać.
Po wejściu na murawę udzieliliśmy kilku wywiadów, a następnie weszliśmy w trybuny. Ja weszłam z Mo, Piszczem, Błaszczem, Sebastianem Boenischem i Damianem.
  • Ej czemu ten chłopczyk siedzi samotnie tam - zapytałam chłopaków.
  • Nie wiem w sumie chciałem do niego podejść, ale się przestraszył - powiedział Kuba.
  • No stary nie dziwię się - zażartował Marco.
  • Może podejdę do niego - zaproponowała Magda.
  • Nie no może ja to zrobię. Nie wyglądam chyba na groźną - zapytałam.
  • No ja bym się kłócił - zaśmiał się Nuri, który akurat przechodził obok z Lewym.
  • No ja popieram Sahina - zaśmiał się Lewy na co oberwał w łeb od Mo.
  • Nie wiem idź pogadaj z nim - uśmiechnął się Piszczu.
  • Hej - podeszłam do nieznajomego, samotnego chłopca.
  • Kim jestes nie zrobis mi krzywdy - zapytał maluch bardzo przestraszny.
  • Spokojnie nic Ci nie grozi. Jestem bramkarzem w Borussii Dortmund i chciałam Cie poznać - przyjaźnie uśmiechnęłam się do chłopczyka.
  • Dobze, ale nie bedzies mnie kłuć tak jak w spitalu, bo to baldzo boli - mały schował rączki pod siebie.
  • Nie będę sama się boję igieł. A tak ogólnie ile masz lat - zapytałam.
  • Ctery, a Ty na pewno nie wiele, bo młodo wyglądas jak na innych piłkarzy - lekko się uśmiechnął
  • Ja mam 18 ale jeszcze nie skończyłam. 
  • Aha a czemu grasz w piłe - zapytał
  • Bo to po prostu kocham nie wyobrażam sobie bez tego życia. Choć gram od 1,5 tygodnia, bo na kilka lat musiałam przestać przez chorobę.
  • O to tak jak ja - od razu posmutniał.
  • Oj nie przejmuj się. Jestem Zuza, a Ty - zapytałam.
  • Ja jestem Symon, a Ty mas baldzo ładne imię ale nie powtórzę, bo nie umiem.
  • Heheh. . . a Ty co lubisz robić.
  • Grać w piłe strzelać bramki, ale także podawać kumplom. Ale nie grałem dawno. Chciałbym tez poznać Kubę i Łukasza oraz tego Niemca z numerem 7.
  • O wiesz mogę Ci jakoś pomóc - od razu się uśmiechnęłam do Szymona.
  • Jak - zapytał swoimi wielkimi szarymi oczkami.
  • Zaproszę chłopaków do Ciebie co Ty na to?
  • A bedzies obok - zapytał łapiąc mnie za rękę.
  • Oczywiście, że będę nie zostawię Cię z nimi. To jak iść po nich??
  • Taakk - krzyknął malec. Na co ja poszłam po chłopaków.
  • Ej Piszczu, Błaszczu i Mo potrzebuję Was - krzyknęłam w stronę grupy chłopaków, wśród samych dziewcząt.
  • Co jest mała - podeszli od razu.
  • Chodźcie Szymek chce Was poznać.
  • Ooo. . . masz talent, że przekonałaś Go do siebie. 
  • A no ma się ten urok osobisty - na co się wszyscy zaśmialiśmy. Akurat koło czterolatka.
  • Cześć to znów ja. A to Moritz, Łukasz i Kuba - mówiłam wskazując na chłopaków.
  • O rany Lula kocham Cię - bardzo się mały postarał żeby to powiedzieć.
  • Ja Ciebie też Szymek, ale dla mnie to przyjemność - powiedziałam i uśmiechnęłam się do chłopaków.
Siedzieliśmy tak trochę, ale niestety dzieci musiały już wracać do szpitala, bo rano miały badania, ale obiecaliśmy, że odwiedzimy je o 14.
  • Na pewno mnie odwiedzicie - pytał mnie i Mo Szymek. 
  • Tak obiecuję że się zobaczymy - mówiliśmy z ręką na sercu. A w tym samym czasie
  • Odwiedzicie mnie jutro - męczyła mała blondynka Marco i Magdę.
  • Tak Julka odwiedzimy nie martw się pa - pożegnali się z dziewczynką.
   Po pożegnaniu się z dziećmi ruszyliśmy do szatni po swoje ubrania i udaliśmy się do hotelu.

******
To tyle  dawno nic nie dodawałam więc ten nawet dłuższy. Jak Wam się podoba proszę o opinie w komentarzach. Przepraszam ale już będę dodawać regularnie. Już ze mną prócz zdrowia wszystko okey. Także dziękuję i do następnego rozdziału :D