niedziela, 14 kwietnia 2013

Rozdział 26

'' [. . .]Już tak bardzo nie denerwowałam myślałam, że to kolejny mini mecz taki jak zawsze na treningach. . .''

    Ogólnie mecz z minuty na minutę robił się coraz ciekawszy. Moja obrona w postaci Piszcza, Boenischa, Damiena i Marcela nie zawodziła może były gorsze momenty, ale najwidoczniej napastnicy z przeciwnej byli zbyt silni. Pomyślałam zbyt głośno, bo usłyszał mnie Marcel.
  • No mała zabawne i nawet tak nie myśl, bo to my jesteśmy tą Świetną drużyną i to z naciskiem na słowo świetną - uśmiechnął się po czym pobiegł dalej.
  • Spoko - mruknęłam sama do siebie.
    Czasami trzeba było na nich pokrzyczeć, ale taka już rola bramkarzy.  W pewnych momentach nawet musiałam interweniować, a ogólnie z nudów wychodziłam nawet za pole karne. Choć raz mało brakowało przez Sebastiana, że nie zareagował na kontrakcje przeciwników. Wtedy czułam się jak w piekle nie ruszyłam się nawet z pola bramkowego. Dobrze, Kevin nie przyłożył się do uderzenia, a piłka wpadła wprost w dłonie. Bliżej końca jednak nic ciekawego pomijając niektóre mniej i bardziej przyjemne momenty.
    Magda i Krysia (Grzesiek Krychowiak, ale spodobała mu się nowa ksywka) strzelili gole, a ich nie pohamowana radość to było coś pięknego. Magda strzeliła gola w 10 minucie stanęła po trafieniu i wyglądała jakby nie mogła uwierzyć w to co się stało, a potem chyba powstrzymać swojej euforii. Dosłownie przeleciała cale boisko wprost w moje ramiona. Tuż za nią przyleciał oczywiście nie kto inny jak nasza drużynowa lama. Mocno ją przytulił i pocałował na co wszyscy wróciliśmy do gry. Następnie w 20 minucie uszczęśliwił nas Grzesiek swoimi pięknym strzałem główką z rzutu rożnego. Od  naszego wejścia na murawę jako oprawa wyrzucono konfetti i nie wiem co tam było jeszcze, bo wszystko działo się  za moją bramką i nie zwracałam uwagi na to. Znajdował się tam także sektor dla ''gości'' o ile można było nazwać wrogów piłki nożnej tym słowem. Ogólnie nie było z nimi żadnych problemów prócz wybuchów pirotechnicznych, ale to norma na każdym meczu we Wrocławiu na którym byłam tzw. udoskonalenie atmosfery meczowej. Jednak wydarzenia zdawały się robić coraz częstsze, a smuga dymu wkraczała coraz głębiej w stadion. Z początku było czuć siarkę, a odgłosy wybuchów było coraz głośniejsze. W 30 minucie nie widziałam nawet Łukasza.
  • Halo jest tu ktoś - krzyczałam do cieni w szarej poświacie.
  • Mała gdzie jesteś - dawało się usłyszeć głosy piłkarzy.
  • Nic nie widzę boję się i nie wiem co robić.
  • Spokojnie Kehl gada z sędziami o zaistniałej sytuacji nie bój i ani rusz z tego miejsca dobra - uspokajał mnie  Boenisch, który akurat stał najbliżej.
  • Sebastian, a co będzie jak będę musiała bronić, a nic nie widzę - mówiłam czując jak szczypią mnie oczy, ale przedarłam się jakoś do chłopaka.
  • Maleńka tak na początek gra jest wstrzymana póki dym nie zniknie każdy musi siedzieć czy stać na swojej pozycji w której stracił orientację. A Klopp, Fornalik, Kehl i Weidenfeller załatwiają całą sytuację z sędziami i resztą władz - mówił na co mnie przytulił i razem siedliśmy w bramce.
    Po 10 minutach dym się rozszedł, a my od razu ruszyliśmy do gry. Jednak im bliżej ubłaganego końca robiło się coraz bardziej niebezpiecznie. Bardzo blisko mnie leciały petardy i inne, które kilka sekund po uderzeniu o trawę wybuchały. Tworząc kolejną warstwę dymu. 
  • Pomocy - krzyknęłam.
  • O matko co tam się dzieje - zauważył Kehl poszturchując najbliżej stojącego Moritza.
  • O matko trzeba ją stamtąd zabrać - krzyknęła Magda i Mo.
  • No trzeba już coś robię - po czym Niemiec ruszył do akcji.
  • Ciebie też tak szczypią oczy - zagadał Teodorczyk i Großkreutz stojący dość blisko.
  • No tak troszeczkę, ale daję radę wiecie za dużo dymu nam trochę szkodzi.
  • Trochę daje nam nie źle popalić dobrze, że zaraz mamy koniec, bo oszaleje - mówił Teo.
  • Ooo. . . chyba będzie koniec - pokazałam chłopakom na bilbord bez doliczonego czasu na co zareagował sędzia gwiżdżąc.
     Do szatni poszliśmy nieco przygaszeni całą sytuacją, ale dawaliśmy radę. No przecież nie na każdym meczu mamy takie atrakcje. Po chwili jednak zauważyłam obrońców siedzących tak jakby płakali. Podeszłam bliżej by się upewnić, a to co zobaczyłam troszkę mnie przeraziło.
  • Chłopaki co Wam się stało - zapytałam nie wierząc w to co widzę.
  • Co nie nic nie martw się - zareagował Piszczu.
  • Będę, bo jesteście moimi przyjaciółmi.
  • Przestań proszę to tylko trochę za dużo zanieczyszczeń jak na nasz wzrok. Ty też masz takie - wtrącił się Sebastian.
  • O nie idę do pana Mieczysława po pomoc - chciałam wyjść, ale nagle na wysokości brzucha  złapał mnie Leonardo znajdujący się najbliżej.
  • Kurde to boli - krzyknęłam.
  • Oj przepraszam wybacz, ale. . . - nie dokończył, bo akurat do szatni wpadł Peter Krawietz (asystent Jurgena)
  • Nie wychodzić nawet nie wyciągajcie nosa z szatni. Macie zakaz wychodzenia póki nie przyjdzie trener zrozumiano  - krzyczał bardzo zdenerwowany.
  • Tak zrozumiano - odpowiedzieli wszyscy zgromadzeni w szatni w lekkim szoku.
  • O co chodzi wie ktoś - zapytała Magda.
  • No właśnie nie. Pewnie Mario i Błaszczu wiedzą oni są zawsze najlepiej poinformowani - powiedział szczerząc się Marco.
  • Ej ej. . . a co z dziećmi, Eweliną i naszymi rodzinami - zapytałam lekko przez łzy.
  • To ja mam bardzo mądry pomysł - wyrwał się Marcel.
  • Ciekawe jaki - zapytałam razem z Magdą.
  • Ja Marco i Moritz skradniemy się do tamtej szatni po tv i chłopaków.
  • E stary jednak nie masz samych złych pomysłów - objął przyjaciela ramieniem Ilkay.
  • No bez przesady zdarzają mi się bardzo inteligentne pomysły - mówiąc wyszczerzył swoje ząbki.
  • Dobra dobra to ja chcę być na czatach - zaśmiał się Lewy.
  • Okey to my bawimy się w ninja - zapytał ze zdziwieniem Mo.
  • Tak młody idziemy - zaśmiał się Marco i pociągnął kumpla za rękę w stronę drzwi.
  • Gorzej jak ich trener nakryje. Chciałbym zobaczyć ich miny wtedy - zaśmiał się Zlatan siadający obok.
  • Heheheh. . .wyobraziłam sobie ich miny - wybuchnęłyśmy w tym samym czasie z Magdą.
  • Cicho tam no ja tu stoję na czatach, ale nie słyszę nic prócz waszego śmiechu - uciszał nas Robert, który sam nie był lepszy.
     Po kilku minutach nasze ninje były już z nami w szatni i oglądaliśmy relację z boiska. Nie wyglądało to za dobrze nie było już nikogo na sektorze VIP gdzie siedziały nasze rodziny i chore dzieci. Za to sektor gości nadrabiał, służby porządkowe nie dawały sobie z całą sytuacją rady. Ale jakoś z godziny na godzinę bez jedzenia na samych energetykach zauważyliśmy, że nie ma już nikogo kto utrudniał by mecz na tamtym sektorze. Widać było także jak reszta trybun się wypełnia.
  • O tu jesteście wszyscy możecie już wchodzić niestety nie robimy większych zmian, ale za Nevena wchodzi Kuba i tyle - powiedział spokojnie Jurgen, a my ruszyliśmy dokończyć mecz.
     W powietrzu było jeszcze czuć siarkę a na boisku wypalone dziury, ale ogólnie było dobrze. Około godziny 23:50 mecz zakończył się wynikiem. . .

*********
     To tyle na dziś. Wybaczcie, że tak długo nic nie dodawałam. Chciałam dodać coś w piątek, ale zdrowie mi na to nie pozwoliło w sumie nadal nie pozwala, ale musiałam coś dodać. Dziękuję za 2000 wyświetleń, komentarze pod poprzednim rozdziałem liczę, że zawsze już tak będzie. Nie wiem kiedy dodam kolejny, bo ten napisałam łącząc dwa rozdziały napisane na brudno. I nie wiem kiedy przestaną boleć mnie kości. Jeszcze raz Wam bardzo mocno dziękuję.
P.S Jesteś zostaw pamiątkę po sobie :*********

sobota, 6 kwietnia 2013

Rozdział 25

'' [. . .]Masz moją możesz sobie ją nawet zachować - powiedział dając mi buzi w policzek. Następnie ubrałam się zabandażowałam z powrotem i ruszyliśmy na rozgrzewkę.''


   Wchodząc na murawę poczułam dziwny ścisk w żołądku. Był chyba z wrażenia, bo z trybun było słychać głośne oklaski bijące prosto do piłkarzy. To coś niesamowitego kiedy wychodziło się z ciemnego, przyciszonego korytarza wprost na oświetlone boisko. W myślach miałam tylko, aby poszło nam dobrze. Oczywiście okazało się, że moja, Magdy, Olka i Damiana rodzina była na trybunach i wszystkiemu się przyglądała. Nie mogliśmy ich zawieść, a tym bardziej dzieci, które były z nami, a te bardziej chore oglądały nas w telewizji równo mocno wspierając. Na samą myśl radość jaką zrobimy tym dzieciakom sprawiały, że serce biło mocniej, a łzy same pchały się do oczu. Na początek podzieliliśmy grupy według ustalonego wcześniej składu Ja wraz z Zlatanem i Mitchellem ruszyliśmy do trenerów bramkarzy w pole karne. Piszczu z Boenischem, Perquisem, Schemlzerem i Wasylem rozgrzewali się bardzo blisko nas. Za to Kehl, Leitner, Reus, Krychowiak, Bittencourt, Kirch, Sahin, Polanski, Łukasik i Gündoğan porozrzucani w małe grupki po całej naszej połowie , najdalej mnie znajdowała się Magda z Lewym. Za to na połowie Polski, także porozrzucani byli pomocnicy z napastnikami, czyli Obraniak, Damian, Götze, Kosecki, Błaszczu, Rybus, Majewski, Bender, Bakalorz i Mierzejewski, a także bliżej linii bocznej boiska rozgrzewali się Teodorczyk i Großkreutz. W polu karnym znajdowali się natomiast Weidenfeller, Boruc i Tytoń tuż obok nich był Olek, Hummels, Santana, Subotić i Salomon z Celebanem. Ogólnie składy każdemu odpowiadały. Najwięcej wycisku dostawali Ci z pierwszej jedenastki (na przypomnienie pogrubieni). Początkowo wszyscy praktycznie udawali, że biegają mówiąc wprost obijali się jak to dość często było w ich przypadku.
  • A Wy co na wakacjach nie jesteście i jeszcze trochę czasu nam zostało ruszać dupy - krzyczał jeden przez drugiego trenerów.
  • Dobra, dobra i tak wygramy - krzyknął Lewy, który akurat przebiegał koło mnie.
  • Lewandowski nie bądź taki przemądrzały - powiedział Klopp do swojego podopiecznego.
  • A co nie mam racji. Z taką drużyną to nawet na koniec świata - śmiał się polski napastnik.
  • Możemy iść nawet na mistrzostwa świata - dopowiedział Reus.
  • Heheh. . . głuptasy - zaśmiała się Magda która, także biegała z Robertem.
  • A jakie kochane - zaśmiał się Moritz z Boenischem.
  • No oczywiście - widziałam dalej uśmiech Magdy. To było miłe uczucie, że jest w końcu szczęśliwa.
  • Dobra teraz poćwiczmy podania, a potem pójdziemy na bramkę - zarządził Jurgen.
  • Okey - odpowiedział Perquis. Po 20 minutach podań wszyscy do mnie podeszli. A z lini pola karnego wykonywali naraz podania.
  • Ej to zamach na mnie czy co - krzyknęłam przestraszona akurat w tym momencie bramkarze dawali mi dobre rady na mecz.
  • Tak gramy w dwa ognie 22 na 1 - zaśmiał się Boenisch.
  • Okey okey, ale nie wszyscy na raz co nie mam 21 rąk i nóg - po czym pokazałam im język.
  • Nam pokazujesz język nam - mówił dalej śmiejąc się.
  • Tak Wam, bo zasłużyliście - dalej pokazywałam im język.
  • O nie my się tak nie bawimy zaraz Cię dorwiemy - wtedy zaczęli mnie gonić Sebastian, Piszczu, Moritz i Krychowiak.
  • Słabeusze z Was - krzyczałam uciekając po liniach bocznych i końcowych tak, aby trenerzy się nie domyślili co my robimy.
  • I tak Cię dorwiemy - krzyczał Krychowiak.
  • No nie wiem Krysia czy mnie dogonisz. Coś słabo wyglądasz - drażniłam chłopaka.
  • No to zobaczymy - po czym przyspieszył tempo. Nawet nie wiem kiedy, a znalazłam się w kogoś  ramionach.
  • Oj. . .- rzekłam z miną zbitego kota.
  • No co teraz już nie jesteś taka mądra co - uciszył mnie piłkarz.
  • O cześć Sebastian.
  • O już Cię nie boli - wpadł na nas przerażony Moritz przy okazji taranując nas.
  • Ała kurde Mo patrz jak chodzisz - krzyknął Seba leżący na samym dole.
  • Co??!! Nie zjadłam kilka tabletek, nasmarowałam się maściami, obandażowałam i oto jestem. A ogólnie wygodnie mi się leży ma brzuchu Boenischa.
  • Heheh. . . rany jak ja Cię kocham taką jaką jesteś - rzuciła mi się w ramiona Magda.
Po 1,5 godzinie trener zwołał  wszystkich do szatni, bo była już  18:30 po wejściu wskoczyliśmy w ubrania meczowe. I nieco zestresowani kroczyliśmy do tunelu. Kapitanem BVB  został oczywiście  Sebastian Kehl, który w drugiej połowi miał zejść i według siebie samego wybrać swego zastępcę. A Polski został Weidenfeller, który potem miał oddać opaskę Błaszczykowskiemu.
  • Denerwujesz się - zapytał Leitner stojący za mną
  • Troszeczkę - czułam jak mi się wszystko trzęsie.
  • Spokojnie będzie dobrze - uśmiechnął się do mnie kapitan mojej drużyny.
  • Wiem, ale wiesz mój pierwszy mecz.
  • Rozumiem jak byłem w Twoim wieku też się tak denerwowałem - zagadał Weidenfeller.
  • Okey postaram się uspokoić kapitanie dam wam wzór i szczęście po wygranym meczu.
Kiedy już wszyscy przyszli razem za sędziami ruszyliśmy w głąb boiska. Szłam jako druga przede mną szedł Kehl za mną Mo, Piszczu, Sebastian, Damien, Marcel Marco, Grzesiek, Magda i Lewy. A przeciwnej drużynie Weidenfeller, Mats, Olek, Felipe, Neven, Ludo, Damian, Mario, Kosecki, Teodorczyk i Großkreutz. Każdy z nas miał małe dziecko, które chyba denerwowało się bardziej od nas. Najmilsza rzecz jaka mnie spotkała to to, że byliśmy mieszaną drużyną i tak skandowali nasze nazwiska. Najpierw oczywiście odśpiewaliśmy hymn Polski, następnie Borussii. A potem bardzo nie typowo wyczytano nasze nazwiska wraz z numerkami. Najlepszym momentem jest to kiedy wyczytują Zuzanna Padlowska bramkarz BVB trzeba się odwrócić i pomachać. Normalnie zamurowało mnie na to wszystko jak by we śnie pomachałam po czym reszta drużyny i ruszyliśmy na swoje pozycje. Stanęłam na bramce kiedy usłyszałam pierwszy gwizdek serce zabiło mocniej po czym wróciło do normalnego bicia. Już tak bardzo nie denerwowałam myślałam, że to kolejny mini mecz taki jak zawsze na treningach. . .

******
Miałam to dodać za kilka tygodni, ale nie mogę żyć bez bloga. Dziś wróciłam z udanego meczu Śląska, a do tego Borussia ładnie wygrała 4:2 z Augsburgiem. Te mecze bardzo poprawiły mi humor. Dziękuję także za miłe komentarze pod ostatnim rozdziałem. Dziękuję i liczę na więcej :D

czwartek, 4 kwietnia 2013

Rozdział 24

''[. . .]   Siemanko. Poznajesz starych znajomych. . . - zagadał.
  • O matko. . . .''


Moim oczom ukazał się dwie męskie sylwetki, a za nimi trzecia nie za bardzo wyraźna. Przypominała kobiecą ale nie byłam pewna. Choć bardzo się zdziwiłam widząc Patryka i Pawła (Pablito) to mimo wszystko bardzo się ucieszyłam. Wpadłam wprost w ramiona Patryka. Nie zważając na ból.
  • No widzę, że się tutaj nie źle denerwujesz- zaśmiał się.
  • A ja - zapytał Paweł.
  • Cześć - przybiłam mu żółwika.
  • Aha, czyli nie mam co liczyć na więcej - zapytał smutnym głosem.
  • Przykro mi, ale ja też mam uczucia - odpowiedziałam.
  • I jak grasz dziś - zapytali razem po chwili.
  • No, a jakże inaczej. Spróbowali byście tylko we mnie zwątpić.
  • No, a na jakiej pozycji ??
  • A zapomniałem powiedzieć ona jest uniwersalna - dołączył Moritz obejmując mnie ramieniem.
  • Jak uniwersalna, bo nie rozumiem. W jednym meczu grasz jako powiedzmy napastnik i obrońca - zapytał Patryk wytrzeszczając oczy.
  • No normalnie jak zajdzie potrzeba to na przykład w drugiej połowie mogę wejść zamiast bramkarza, obrońcy, pomocnika czy napastnika. To zależy tylko od wymaganej sytuacji w jakiej znajdą się trenerzy. Ale ogólnie w dokumentach mam wpisane uniwersalny. Bramkarz.
  • Aaa. . . Dobra teraz czaję. To jednak nie jesteś taka zła za jaką Cię uważaliśmy - mówił dalej patrząc na Niemca obejmującego mnie.
  • A tak po za tematem jesteście razem - zapytał ze smutkiem w głosie. Na co my spojrzeliśmy na siebie i wybuchnęliśmy śmiechem
  • Poważnie pytam - bardzo się oburzył na naszą reakcję.
  • No, a my odpowiadamy, że nie - powiedział Mo na co przytaknęłam.
  • A, bo wyglądacie jak para. Pasujecie do siebie nawet - powiedział Patryk i przytakujący Pablito.
  • Dzięki, ale nie jesteśmy razem i wątpię żebyśmy byli - odpowiedziałam smutnym głosem na co Mo też posmutniał, ale potem podejrzanie się uśmiechnął.
Kiedy tak gadaliśmy ta trzecia osoba zaczęła rozmawiać z Damianem.
  • Mo kto to jest - zapytałam po chwili wskazując na nieznaną osobę.
  • A kiedyś podsłuchałem jak rozmawiałaś, że brakuje Ci przyjaciół jeszcze na tym meczu, bo ma być cała rodzina, która będzie Cię wspierać w pierwszym meczu takiej rangi. Łatwo było ściągnąć Twoich kumpli. Z  nią było nieco gorzej - w tym czasie podszedł Piszczu z tą dziewczyna.
  • Pewnie męczysz chłopaka pytaniami co - zażartował Łukasz.
  • No trochę chcę się dowiedzieć co wy kombinujecie - odpowiedziałam.
  • No my nic nie kombinujemy chcemy żebyś mimo wszystko była szczęśliwa, a ma się swoje wtyki także było ciężko, ale posłałem ludzi do Czarnej i oto Twoja najbliższa osoba - uśmiechnął się do tajemniczej postaci.
  • Czarna, czarna. . . czekaj mówi mi to coś - wtedy dziewczyna ściągnęła kaptur.
  • O rany Ewelina - z tego wszystkiego popłakałam się.
  • Ej kochana nie płacz - przytuliła mnie na co zareagowałam jeszcze większym szlochem.
  • To sen to na pewno piękny sen, ale nie nie budźcie mnie ja chce dalej śnić. Nie poznałam Cię siostrzyczko tak bardzo tęskniłam - z każdym słowem płakałyśmy coraz bardziej.
  • No ja tak samo - stałyśmy tak po czym weszłyśmy do tunelu tam rozmawiając i wspominając stare dobre czasy. Plotkowałyśmy tak około 1.5 godziny aż niestety musiałyśmy się pożegnać. Ewelina, Patryk i Paweł poszli na trybuny do moich rodziców. A ja z chłopakami i Magdą do szatni.
  • No hej dziewczyny mogły byście zostać w tych sukienkach tylko nie wiem czy te szpileczki to wygodne - zagadał Mitchell.
  • Nie są wygodne za to piękne - odpowiedziałyśmy.
  • No jak to mówi moja narzeczona. To co że nie wygodne przynajmniej umrę w pięknych butach - cytował Lewy.
  • Dobra jest problem spodenki dostałyśmy, ale co z koszulkami - zapytałam po chwili .
  • No wiesz zawsze możesz wyjść w korkach, ochraniaczach, nowych rękawicach, tych naszych spodenkach z 7 i nic więcej oprócz tego co masz na sobie (miałam top i zabandażowany brzuch) - wkręcił się Götze.
  • Ty młody nie rozpalaj się tak za bardzo może co - przystopował Go Reus i Magda.
  • Tylko po co Ci ten bandaż masz idealny brzuch - wtrącił się Schieber siedzący na ławce obok.
  • Nie Twój interes Julian - odwarknął zdenerwowany Reus.
  • Spokojnie Marco jak chcą wiedzieć to się dowiedzą w końcu  i dadzą mi spokój - mówiąc odwijałam bandaż, a chłopcy zaniemówili.
  • Oooo. . kurwa - krzyknął Piszczu Błaszczu i Lewy, którzy weszli do szatni wołając na rozgrzewkę.
  • Co się stało - krzyknął zdenerwowany Łukasz.
  • Nic po prostu naciskaliśmy ją aby powiedziała co jest, że jak ktoś ją dotknie czy coś to krzyczy z bólu i nie pokazuje brzucha- wytłumaczył Hummels.
  • No i teraz żałujemy - odpowiedział Santana.
  • No to świetnie, a teraz ruchy na murawę - krzyknął zły Kuba.
  • Hmm. . . Jakbym miała chłopaka (spojrzałam na przyjaciółkę) to miała bym pewnie jego koszulkę, a tak to nie mam nic. O może pójdę do Piszcza może pożyczy mi swoją z BVB.
  • Czekaj - krzyknął Moritz, a piłkarze patrzyli jak pomocnik do mnie podbiega.
  • Tak - zapytałam lekko przestraszona.
  • Masz moją możesz sobie ją nawet zachować - powiedział dając mi buzi w policzek. Następnie ubrałam się zabandażowałam z powrotem i ruszyliśmy na rozgrzewkę.
******
Przepraszam, że tak późno, ale długo walczyłam, aby się przełamać. Mam wielkiego doła po wczorajszym dniu, a jeszcze mecz Borussii mnie totalnie dobił. Miałam nawet myśli skończenia bloga pokłóciłam się z chłopakiem mam dość nie wiem kiedy dodam kolejny, ale obiecuję, że nie zakończę w połowie bloga i będzie wiele ciekawych postów w dalekiej przyszłości. Na razie odpoczywam muszę trochę rzeczy przemyśleć. Liczę na komentarze :** I wybaczcie :(((((((((((((((

środa, 3 kwietnia 2013

Rozdział 23

'' [. . .]Okey to ja lecę mój drogi trzymaj kciuki.- pocałowałam chłopaka i poleciałam do sali konferencyjnej. . . ''

 Rozdział z dedykiem dla :
WildChild09 ,
Anonimka :) ,
Pyska ,

 Błaszczykowskaa ;D ,
dominika borkowska ,
Daniella Diaz , 
Anna Wielądek , 
Tośka,
Szczypiorek i inne anonimy. 
Dziękuję Wam za swoją obecność i komentarze : *****
  
Najpierw zajrzałam na siłownię, bo była już 15:10, a tam byli już wszyscy.
  • O Zuzanna czekamy właśnie na Ciebie - zaczepili mnie trenerzy.
  • Czemu na mnie - zapytałam patrząc na zdenerwowanie Magdy, Damiana i Olka.
  • No bo idziesz z nami na wywiad - powiedział Klopp z uśmiechem na twarzy.
  • Ale co jak ja nie wiem o co chodzi - w tym momencie przytulił mnie Mo.
  • Ja nie dam rady wyjść i mówić do tych kamer, zacznę się jąkać nie potrafię występować przed tyloma ludźmi. Przepraszam trenerów i Was przyjaciele, ale Łukasz, Pan Fornalik i Klopp pewnie pamiętają o tym pierwszym dniu kiedy wszystko się zaczęło - mówiłam lekko smutna.
  • Mówisz o tej zmieszanej szatynce która zaniemówiła w drzwiach . . .- Jurgen mówił by dalej, ale Andreas Beck (trener sprawnościowy) puknął Go w ramię.
  • My o niczym nie pamiętamy - próbował uspokoić napięcie Piszczu i Fornalik.
  • Dobra i tak wiem swoje nie dam rady.
  • Zuzka wiem, że dasz pomyśl sobie, że znowu jesteś na jasełkach przebrana nikt Cię nie zna.
  • No posłuchaj Magdy ona ma rację nie możesz myśleć o tym co się dzieje ważne tylko żebyś na tyle inteligentnie odpowiadała, aby nikt się nie uczepił Twoich słów - powiedział Błaszczu.
  • Pff. . . - coraz bardziej się denerwowałam.
  • A kto idzie - zapytał nie poinformowany Moritz.
  • Idę Ja, Sebastian, trenerzy, Magda, Damian, Olek i Zuzka tylko musi się przełamać - mówił Kuba.
  • OMG . . . - z chwilą na chwilę coraz bardziej się denerwowałam.
  • Mała dasz radę też się denerwowałem przed pierwszym wywiadem - powiedział Mario podchodząc do mnie.
  • Ale wiesz w sumie łatwiej jest się wypowiadać po udanym meczu niż przed nim - odpowiedziałam.
  • No masz rację, ale przecież to Twój pierwszy mecz w wielkim tego słowa znaczeniu - zaczepił mnie Marco.
  • No tak pierwszy. . .- na chwilkę zamilkłam, a wtedy milion myśli napłynęło mi do głowy.
  • Dobra to co zdecydowałaś się - błogą ciszę przerwał Damian.
  • Dobra pójdę, ale coś czuję, że coś z tego wyniknie tylko nie wiem co dokładnie.
  • Matko jestem z Ciebie dumny - przytulił mnie Mo, Łukasz i Mario .
  • Ałć to boli - zero reakcji.
  • Chłopaki to boli - powtórzyłam nieco głośniej na co zareagowali w końcu.
  • Ojej przepraszamy - odpowiedzieli jak w przedszkolu.
  • Dobra idziemy droga młodzieży - krzyknęli trenerzy.
  • Panie przodem - odezwał się Damian gestykulując ręką jak dżentelmen.
  • Dziękujemy - zaśmiałyśmy się z Magdą.
  • Wariaci wokół nas wszędzie debile normalnie - powiedziałam nadal się śmiejąc.
  • Zaczekajcie - usłyszałyśmy w oddali tuż przed salą konferencyjną.
  • Co . . .- zaczęła Magda, ale Marco uciszył ją pocałunkiem.
  • Co jest - zapytałam się Moritza, gdy tylko zobaczyłam się za całującą parą
  • O jakie to romantyczne- odpowiedzieliśmy razem.
  • Coś chciałeś ode mnie czy tylko towarzystwo Reusowi dotrzymujesz - zapytałam uśmiechając się.
  • Tak znaczy nie, ale chciałem życzyć Ci powodzenia mała - po czym poczochrał mi włosy.
  • Ej NIE DOTYKAJ WŁOSÓW - krzyknęłam, bo nienawidzę jak ktoś niszczy mi włosy.
  • Oj zapomniałem wybacz pogadamy po meczu - zmieszany uciekł na siłownię.
  • Bleee. . . Starczy tych czułości na teraz. Chodźmy tam, bo chce mieć to za sobą, a zaraz się spóźnimy - mówiąc pociągnęłam przyjaciółkę za rękę.
  • To powodzenia - blondyn wysłał jej buziaka.
Po wejściu na salę usłyszałam flesze i dźwięk nagrywających kamer. Po czym usiedliśmy : Klopp, Ja, Kuba, Magda, Sebastian, Olek, Fornalik, Damian i Tomasz Rząsa.
  • Dzień dobry - ktoś rzucił wśród paparazzi.
  • Dzień dobry - odpowiedzieliśmy razem.
  • Widzimy nowe nieznane twarze można wiedzieć do kogo należą - padło kolejne pytanie.
  • A to są nasi nowi podopieczni Damian Kowalski, Aleksander Słabowski, Magdalena Padlowska, a także Zuzanna Padlowska - wymieniał Pan Rząsa na co każdy z nas wstawał.
  • Dobrze więc skąd jesteście - znów zapytali.
  • Jesteśmy ze szkoły w Wołowie, ale ogólnie pochodzimy z innej miejscowości - odpowiedziała Magda.
  • Panie Fornaliku czy zdecydował się Pan na mieszane drużyny - zapytała reporterka Onetu.
  • Tak oczywiście to był trudny wybór, ale wraz z Jurgenem pragnęliśmy sprawdzić naszych nowych podopiecznych.
  • A na jakich pozycjach wystąpią nasze młodziki - zapytano.
  • A no więc Magda jest napastnikiem , Zuzanna jest jak to się mówi uniwersalna - odpowiedział Klopp, ale brukowcy przerwali.
  • Jak uniwersalna. Nie da się przecież grać w jednym meczu na pozycji bramkarza i na przykład napastnika - pytali z oburzeniem
  • No o to właśnie chodzi, że jak zabraknie nam powiedzmy obrońcy będzie tam grać, jeśli napastnika to wsadzimy ją na taka pozycję, ale najlepiej jej idzie na bramce - dokończył Niemiec.
  • Czyli w dzisiejszym meczu zobaczymy ją na bramce - pytanie padło do Błaszczykowskiego.
  • Nie wiem to zawodnik Borussii, także lepiej pytać się Sebastiana - uśmiechnął się do kolegi.
  • Ja nie wiem to będzie dziś niespodzianka w 100 % chcemy Was zaskoczyć.
  • Zuzanno denerwujesz się - zapytano mnie na co pewnie wyskoczył mi burak na twarzy.
  • Troszeczkę się denerwuję. Próbuję jakoś nie myśleć o tym meczu i tylu kibicach na trybunach. Młodych kibicach, bo przecież gramy dla dzieci chorych na nowotwory.
  • Tak właśnie Zuzanno dlaczego wybraliście ten temat podobno mieliście bardzo wiele innych propozycji - ktoś znów zadał mi to pytanie.
  • Tak mieliśmy, ale wiem jak ciężko jest rodzicom chorych dzieci. Nie każdych stać na leki ani bardzo drogie leczenie, a nie zawsze wszystko pokrywa państwo.
  • Dobrze w takim razie powodzenia i do boju orły i  pszczoły.
  • Nie dziękujemy do widzenia - po czym wszyscy udaliśmy się do wyjścia.
Następnie wszyscy udaliśmy się do szatni gdzie poznaliśmy składy :
  • Mamy dla Was już ułożone składy mamy tylko nadzieję, że Wam się spodoba - zaczęli Klopp i Fornalik.
W podstawowym składzie  Borussia Dortmund / Polska

Na bramce : Zuzanna Padlowska / Roman Weidenfeller
Obrońcy : Łukasz Piszczek / Mat Hummels
Sebastian Boenisch / Aleksander Słabowski
Damien Perquis / Felipe Santana
Marcel Schmelzer / Neven Subotić
Pomocnicy : Moritz Leitner / Damian Kowalski
Sebastian Kehl / Ludovic Obraniak
Marco Reus / Mario Götze
Grzegorz Krychowiak / Jakub Kosecki
Napastnik : Magdalena Padlowska / Łukasz Teodorczyk
Robert Lewandowski / Kevin Großkreutz
  • I tyle - zapytałam 
  • Tak reszta oprócz Schiebera i Wawrzyniak zawieszeni w swoich obowiązkach - odpowiedział Klopp.
  • Ale trenerze - oburzyli się zawieszeni piłkarze.
  • Nie ma żadnego, ale musicie ponieść konsekwencje swojego zachowania.
  • No dobra możemy wrócić do hotelu czy mamy przebywać na trybunach - zapytali.
  • Zostańcie lepiej z nami tutaj - odpowiedział Fornalik.
  • No to fantastycznie stoję na bramce- krzyknęłam wpadając Piszczowi w ramiona.
  • No to super cieszę się, ale ogólnie jesteśmy razem w drużynie - uśmiechnął się.
  • Tak i to jest wspaniałe, a gdzie jest Moritz - zapytałam.
  • A już wszyscy wyszli na murawę idziesz - zapytał podając mi rękę.
  • Czekaj zapudruję tylko oko.
  • Dobra to poczekam - po 5 minutach wyszłam gotowa i ruszyliśmy w centrum stadionu.
  • O rany, ale dziwnie chodzi się w szpilkach po tym boisku.
  • Spokojnie nie jest pewnie tak źle tutaj chodzi tylko o wyluzowanie. Wybaczysz jak Cię teraz zostawię - zapytał niepewnie.
  • No okey rozumiem idź - odpowiedziałam.
  • No zaraz ktoś powinien do Ciebie wpaść - podejrzanie się uśmiechnął i poszedł dalej.
Stałam chwilkę, ale po chwili zrozumiałam, że mam telefon ze słuchawkami w torebce. Założyłam je puściłam ulubioną piosenkę i zaczęłam przyzwyczajać się do atmosfery. Kiedy to nagle ktoś mnie zaczepił 
  • Siemanko. Poznajesz starych znajomych. . . - zagadał.
  • O matko. . . .
*****
Jak myślicie kto to może być ?? Postaram się jutro dodać następny, ale to się okaże czekam na przynajmniej 4 komentarze. Mam nadzieję, że się uda. :***

wtorek, 2 kwietnia 2013

Rozdział 22

'' [. . .]  Dziewczyną - wszyscy spojrzeli na mnie pytającym wzrokiem.
  • No przecież żartowałem - powiedział pomocnik rumieniąc się, a ja nie wiedziałam jak zareagować. . .''

Z perspektywy Zuzki.

Stałam tam jak wryta nie mogłam nic zrobić. Po prostu stałam, przyglądałam się całej sytuacji i modliłam się by nie palnąć niczego głupiego. Na tyle głupiego, żeby nikt się nie domyślił, że On mi się tak cholernie podoba. Czasami potrafiłam siedzieć w pokoju i całymi dniami o nim rozmyślać. Momentami nawet nie kontaktowałam z rzeczywistością. Wszystko toczyło się wokół piłki nożnej oraz niebiesko-szarookiego szatyna błądzącego w moich myślach.

Z perspektywy Mo.

Patrząc w te zmieszane niebiesko-szare oczka miałem ochotę ją mocno przytulić i w ogóle nie puszczać. Tak cholernie mi na niej zależy, a nie wiem jak to okazać. Może poczekam zobaczę co czas pokaże czasami warto zaczekać niż wszystko na szybko, a potem cierpieć. Kurde muszę ją przytulić, ale nie mogę widzę ile bólu sprawia jej każdy ruch, ile cierpi przez te dwa dni przez głupotę mojego kumpla z drużyny - Juliana i tego jak mu tam Jakuba. Podobno Schieberowi nie układa się w życiu prywatnym, ale to nie oznacza, że trzeba się tak na kimś wyżywać. Jakby stał tam Roman, Mit czy Zlatan to by tak nie poczuli, a ona taka drobna. Mam ochotę go wziąć i udusić. A co do tej Polki mam małe problemy z wypowiedzeniem jej imienia, ale cholernie ja lubię znamy się tydzień, a czuje jakbyśmy znali się od piaskownicy. Ciekawe nad czym teraz rozmyśla . . .

      Nagle z rozmyślań wybili nas towarzysze w szatni.
  • No no my tu wszystko rozumiemy - zaczął Mitchell.
  • Nasz mały Leitnerek wydoroślał w końcu i spotyka się z bardziej normalną laską - krzyknął zajarany Marcel.
  • I to bardzo ładną Polką - powiedział Mario podkreślając słowo Polką.
  • Ładną - krzyknęłam na całą szatnię z wielkim zdziwieniem.
  • No co jesteś śliczna nie zrzędź, bo te siniaki znikną, a blizny też także spokojnie - pocieszyła mnie przyjaciółka.
  • Nie jestem ładna nie przesadzajmy. Wyglądam jak jakiś jaszczur teraz. A w ogóle o której mamy ten mecz - zapytałam próbując odciągnąć wszystkich od tematu mnie i Mo.
  • O 19 - krzyknął za rogu Großkreutz .
  • Ale maleńka nie odwracaj uwagi od tego tematu może co - zaczepił mnie Mario.
  • Cisza zbiórka o 15 w siłowni - krzyknął Pan Andrzej Dawidziuk (asystent polskiego selekcjonera).
  • O widzicie za 40 minut mamy zbiórkę ciekawe o co chodzi - mówiąc usiadłam sobie między Magdą, a Moritzem.
  • No dobra damy Wam spokój, ale znając miłość na pewno coś do siebie macie i nie ukryjecie tego - drążył upierdliwie Felipe.
  • Dobra to co przebieramy się i idziemy - zapytałam trzymając odświętne ubrania.
  • No oczywiście tylko pójdziemy się wykąpać - powiedział Mo.
  • No może dziewczyny pójdą z nami - krzyknął w oddali Marcel za co dostał od Marco w łeb.
  • Heheh. . . wariaci - zaśmiałam się kiedy wszyscy byli w łazience, a my poszłyśmy do osobnej łazienki
Po 15 minutach chłopcy wyszli z łazienki, a nas nie było.

Tymczasem u chłopaków w szatni.

  • Gdzie są nasze księżniczki - zapytał Marco.
  • A nie wiem może schowały się do szafek - zaśmiał się Zlatan zaglądając do każdej szafki.
  • I co nie ma kretynie przecież nie są, aż tak małe, żeby zmieścić się do tych małych szafek - zaśmiał się Mario.
  • A jak coś się stało - powiedział smutno Mo patrząc na wtajemniczonych chłopaków.
  • A widzicie mówiłem, że ta nasza mała Zuzka nie za dobrze wygląda. Jak byście też się zainteresowali to były by tu teraz, a nie - krzyczał Santana.
  • Felipe uspokój downa nic im na pewno nie jest może poszły się ogarnąć - krzyknął jeden opanowany - Nuri. Wtedy do szatni wszedł Lewy, Piszczu i Błaszczu.
  • O siemanko co tam u Was - zapytał Sebastian podchodząc do Polaków.
  • A spoko jak to u nas w końcu, a gdzie są dziewczyny - zapytał Łukasz.
  • A nie wiemy  - odpowiedzieli wszyscy udając niewiniątka.
  • Co im zrobiliście - krzyknął Kuba, a Piszczu wybiegł nas szukać .
  • My nic poszliśmy do łazienki wtedy zaproponowałem im żeby z nami szły na co oberwałem od Marco. I jak wyszliśmy no to ich już nie było - tłumaczył wszystko Schmelzer. 
  • Boże debile my już myśleliśmy, że coś się stało, a Wy tu co. One poszły do drugiej szatni się kąpać -  powiedział Łukasz stojący z Magdą.
  • O tutaj jesteś kochanie a ja Ciebie szukałem - powiedział Marco.
  • Nie bolą Cię nogi od takich butów- zapytał Mario schylający się i pokazujący palcem na nogi dziewczyny Marco.
  • Nie no coś Ty mam i wyższe - uśmiechnęła się.
  • A gdzie Zuzka - zapytał Moritz.
  • O no właśnie nie zauważyłem jej z Tobą - zapytał Piszczu.
  • No bo ja poszłam do łazienki trenerów jak było widać, a ona do innej powinna zaraz przyjść - powiedziała Magda.
  • A okey, a tak w ogóle ślicznie wyglądasz - powiedział Marco z Mario.
  • Ej stary nie przystawiaj się do niej - rzekł blondyn przytulając swoją ukochaną. 
  • To ja może pójdę po Zuzę, bo coś długo jej nie ma - powiedzieli równo Mo z Piszczem. 
  • Nie wiem może maluje się czy coś - powiedziała Magda pokazując im żeby dali spokój, ale oni i tak zrobili swoje.

Tymczasem u Zuzki.

O matko wyglądam jak jakiś upiór nie mogę się tak pokazać. Podbite oko jakbym się z kimś biła przed chwilką zszyta brew jak zombie. Ale okey muszę się ogarnąć nie zejdę przecież do ludzi w szlafroku. Założyłam sukienkę, bo płaszczyk mam ten sam co na randce z Mo. Spojrzałam jeszcze na buty nie mogłam uwierzyć, że pierwszy raz założę szpilki to będzie coś cudownego oby tylko Magda założyła swoje będziemy wyglądać jak siostry. Fryzurkę dzięki ani od spraw mediów drużyny BVB zrobiłyśmy w kilka minut. Miałam problem z ubraniem się, ale dałam radę kiedy siedziałam w samej sukience ktoś zapukał kiedy otworzyłam przeraziłam się to był Łukasz z Moritzem. 
  • Co wy tu robicie - zapytałam lekko jąkając się widząc Mo i Piszcza w takich samych garniturach jak Polacy mieli podczas Euro.
  • A my po Ciebie, a co zdziwiona - odpowiedział Łukasz, bo Niemiec stał i tylko mnie obserwował.
  • Nie no jestem nie gotowa i tylko troszkę zdziwiona. Dajcie mi pięć minut i już idę - po czym założyłam rajstopy i buty wzięłam płaszczyk, stare ubrania do reki i udałam się z chłopakami na stadion. 
  • Teraz to i nawet na czerwonym dywanie możemy się pokazać, bo czyści zadbani i w ogóle - odezwał się Mo.
  • No, a co wcześniej nie mogłeś - zapytałam kiedy Łukasz zostawił nas samych, a moje ubrania odniósł do szatni.
  • No mogłem w sumie, ale wiesz jak to jest. Brudny, śmierdzący cały w trawie, a teraz aż chce się pokazywać w dodatku z tak ładna dziewczyną obok. 
  • Heheh. . . miło mi, że tak o  mnie mówisz nawet bardzo- uśmiechnęłam się do niego.
  • W ogóle podobno macie mieć wywiad dziś trener mówił.
  • Jaki wywiad - zapytałam zdziwiona.
  • No bo Ty Magda i Ci dwaj koledzy, a także Kehl i Błaszczykowski macie mieć wywiad a potem mamy wyjść na murawę jak zawsze rozluźnić się z atmosferą.
  • O rany to będzie porażka. Jak wyglądam - zapytałam przyjaciela.
  • Idealnie jak zawsze kochana - przytulił mnie.
  • Okey to ja lecę mój drogi trzymaj kciuki.- pocałowałam chłopaka i poleciałam do sali konferencyjnej. . .
*****
Tyle mam nadzieję, że się podoba. Mile widziane komentarze :D