niedziela, 10 marca 2013

Rozdział 9

''Z perspektywy Zuzy
''[. . .] No niestety ja dla Niego się zmieniłam, ale nie żałuję pójdę do Wojtka może on mnie nie oleje. . .''

   Po wyjściu z pokoju poszłam najpierw na długi spacer po pobliskich parkach. W ten czas wiele sobie przemyślałam zdałam sobie sprawę, że Magda nie jest małym dzieckiem a ja tym bardziej. Nie powinnam Jej zawracać tyłka sobą kiedy w końcu zakochała się w kimś normalnym i wszystko się układa. Szwendałam się po mieście bez celu. Postanowiłam zadzwonić do Wojtka
  • Siemanko z tej strony Zuzka. Co porabiasz??- zapytałam z nadzieją, że może ma czas.
  • O hej nic w sumie niedawno wyszedłem z łazienki. Rozumiesz takie tam przygotowanie przed meczem. A co potrzebujesz czegoś czy coś to wpadaj do mnie chętnie pomogę.- słyszałam jak się uśmiecha do telefonu.
  • No bo jest taka sprawa, że jestem w parku koło hotelu zaraz, znaczy za jakieś pół godziny powinnam w nim być. Także o 15 mogę do Ciebie zajść.
  • No okey malutka widzimy się zatem o 15 - powiedział rozłączając się
Jeszcze chwilkę pochodziłam po parku i mieście i wróciłam do pokoju. Nikogo w nim nie było, więc szybko się wykąpałam. Uczesałam włosy w kucyka, założyłam to i wzięłam kurtkę do ręki gdyż było ciepło. Po wyjściu z pokoju podeszłam pod drzwi Szczęsnego. Ostrożnie zapukałam.
  • Cześć - wchodząc zamknęłam drzwi i mocno się do niego przytuliłam.
  • Witam Cię mała jeszcze chwilka NIE PATRZ za młoda jesteś i możemy iść.Okey- zapytał się wciskając w spodnie ciągle śmiejąc.
  • Spokojnie mi się nie spieszy do meczu mamy jeszcze trochę czasu.- mówiłam nie patrząc na niego jak kazał. Po chwili były już ubrany w spodnie i buty, koszulke, tą bluze i do ręki wziął kurtkę. I o 15:20 wyszliśmy.
Chodziliśmy po mieście powiedziałam Wojtkowi całą sytuację z Magdą. On mnie zrozumiał i powiedział, że ten dzień spędzi tylko ze mną i to tak żebym zapamiętała Go na całe życie. Podczas spaceru piłkarz co jakiś czas mnie przytulał lub zaczepiał przez co ludzie dziwnie na nas patrzyli, ale było tak ekstra, że nie zwracaliśmy na to uwagi. Najlepsze było to jak z Wojtkiem uciekaliśmy przed fanami którym nie chciał dać autografu bo był ze mną na spacerze. Fakt faktem dał kilku osobom, ale potem zaczynało go to trochę denerwować. Nagle zapanowała głucha cisza, którą bramkarz przerwał.
  • Zuzka to co robimy?? -zapytał lekko mnie szturchając
  • Hm. . . wiesz głodna jestem troszkę, ale jest 16:20 więc może skorzystamy ze stadionowego jedzenia??
  • Oo. . . jesteś wielka Mała. Przecież my wchodzimy na miejsca VIP, a tam jest kuchnia. Tylko teraz co idziemy czy jedziemy??
  • W sumie ja mogę się przejść ładna pogoda, więc czemu nie.
  • Okey to idziemy, bo mam ochotę zjeść coś lub nawet kogoś -nagle na mnie spojrzał wzrokiem ''wilka''
  • AAAAA. . . Mam się bać, że zostanę pożarta przez strasznego piłkarza - po czym zaczęłam pomału biec tak, żeby to wyglądało, że uciekam przed Nim.
  • Aaa. . . Jestem złym piłkarzem zjadającym przyjaciółkę- po czym zaczął mnie gonić. Oczywiście nie miałam z nim szans. I po kilku sekundach znajdowałam się w jego ramionach. (To dziwne mdlałam na widok Boenischa, Leintera i innych a na jego nie).
  • Aaa. . . złapał mnie niech mi ktoś pomoże- mówiłam już normalnym tonem.
  • Może ja będę Twoim księciem ?? - zapytał nadal trzymając mnie w ramionach.
  • Dobra idę na taki układ mój książę. Ale lepiej się zbierajmy, bo się jeszcze spóźnimy na mecz.
    Jednak Wojtkowi nie chciało się iść, więc wziął zamówił taksówkę. Po 30 minutach byliśmy pod stadionem.
  • To jak mój książę kto pierwszy ten lepszy - zapytałam szykując się do biegu.
  • Dobra przegrany daje wygranemu buzi. Co Ty na to?? - zapytał z podejrzanym uśmiechem.
  • Okey. . . Ale w policzek ;)
    Po czym zaczęliśmy biec oczywiście dał mi fory i to ja wygrałam. Wbiegając na stadion wszyscy na nas dziwnie patrzyli bo pod koniec Szczęsny przyspieszył i wpadł na mnie. Kiedy dał mi buzi w policzek usłyszałam głos Magdy.
  • No no co ja tu widzę czy może ja o czymś nie wiem- zapytała z drwiną w głosie( byłam na nią zła i nie chciałam jej widzieć, a tu wtrąciła się w takiej chwili)
  • No może i nie wiesz, a w ogóle co Marco dał Ci kosza, że zaczęłaś się Zuzką interesować- stanął w mojej obronie bramkarz.
  • Nie nie dał mi kosza. Ale widzę, że nie chcecie mnie widzieć to narazie. Po czym się od nas oddaliła siadając na ławkę. W tym samym momencie podbiegł do mnie Piszczu, Błaszczu i Lewy.
  • Siemanko jak miło Cię widzieć zdrową - pierwszy był Piszczu łapiąc mnie w tali i podnosząc do góry.
  • Ej ja też chciałem - powiedzieli równo Błaszczu i Lewy
  • No cóż mówi się pech. To moja zdobycz - krzyknął Obrońca złowrogo się śmiejąc.
  • Pomocy! Pomocy Niech mi ktoś pomoże - krzyczałam.
  • No chyba śnisz malutka - drażnił mnie Łukasz.
  • Niech mi ktoś pomoże. Ja się tak nie bawię. Puść mnie- krzyczałam okładając go delikatnie pięściami. 
  • Już biegnie Twój książę na białym koniu - nabijał się Lewy.
  • Lewy widzę, że dawno nikt Ci nie przywalił - śmiał się Wojtek w ubraniu bramkarza gotowy do ratowania swej księżniczki. Po czym Piszczu mnie kulturalnie odstawił na trawę. W tym samym momencie przyszedł także Mo żeby się przywitać(nareszcie normalnie )
  • Hej miło Cię w końcu poznać ja jestem. . . - nie dokończył, bo mu przerwałam
  • Tak wiem Moritz Leitner i grasz w Borussii Dortmund na pozycji pomocnika. - mówiłam jak nakręcona trzymając jego dłoń którą podał na przywitanie.
  • Wow ładnie widzę, że mnie znasz. A Ty jesteś Zuzka - mówił lekko sepleniąc.
  • Tak właśnie. Co komu będziesz kibicować Polsce czy BVB - zapytał porażając mnie swoim uśmiechem.
  • Kurcze mam dylemat tylu przystojniaków wokół mnie że nie wiem. Ale będę kibicować wybranym osobom.
  • A komu jak można wiedzieć - zapytał patrząc mi głęboko w oczy co przyprawiło mnie o dreszcze.
  • Zobaczysz jak będziesz grać. O ile w ogóle mnie usłyszysz. 
  • No dobrze jakoś wytrzymam te 90 minut. Bo w końcu będę grać w pierwszej 11.
  • O to dobrze. Jesteś drugą osobą której będę kibicować w sumie jak zawsze.- mówiąc czułam jak się rumienie
  • Ooo. . . jak miło. Tak śliczna dziewczyna będzie kibicować takiemu przeciętnemu chłopakowi jak ja - powiedział i zrobił smutną buźkę.
  • Ej Mo nie smuć się - podeszłam i Go przytuliłam na co on odwzajemnił.
   Niestety dobrą passę przerwali trenerzy. Pomijając fakt, że kamery były na nas skierowane. Od początku jak dostałam buzi od Wojtka, aż po przytulenie Mo. Ale wracając do trenerów wołali chłopaków do szatni bo była już 17:10. Ja chciałam iść na trybuny, ale lekarz i Pan Fornalik chcieli mnie mieć na oku i zostałam zmuszona do siedzenia między Wojtkiem i Tytoniem, bo Boruc stał na bramce w pierwszej połowie. Oczywiście ja tam nie narzekałam. Siadając czekałam już tylko na pierwszy gwizdek.

******
To tyle na dziś mam nadzieję, spodoba Wam się moje aktualne pisanie. Jak nie to proszę o opinie w komentarzach powrócę do tamtego lub jeszcze bardziej Go udoskonalę. Oczywiście dla tych co nie czytali poprzednich postów zapraszam do wpisu '' Bohaterowie ''. A i od razu mówię Zuzka i Magda nie za szybko się pogodzą. To tak żeby nie robiło zbyt różowo w ich życiu. 

czwartek, 7 marca 2013

Rozdział 8

''[. . .] A więc tak. . . ''
Magd
a :  A więc tak. . .
  • Powiem Ci jutro w pokoju jak chłopcy pójdą na trening. Weźmie się chipsy, popcorn, bułki z czekoladą, napoje i inne żebyśmy nie zgłodniały. Bo dużo Cię ominęło - gdy skończyła mówić lekko westchnęła i uśmiechnęła się do Marco i Mortiza.
  • Kurcze chciałam wiedzieć teraz, a muszę czekać do jutra - odpowiedziałam ze smutną minką.
  • O dzień dobry. Jak się Pani czuje -podszedł do nas Mieczysław Nowak lekarz, który się mną opiekował.
  • A czuję się dość dobrze jest lepiej niż przedtem wzięłam kilka tabletek może dlatego.
  • Dobrze to jutro jeszcze posiedzisz w domu. Ale proszę nie brać nic przeciwbólowego, bo może się to źle skończyć z branymi już dotąd lekami - powiedział i odszedł od stolika.
  • Dziękuję do widzenia.
  • I co chciał - zapytała lekko zdenerwowana, a w oddali nadchodził Piszczu.
  • Co jest stało się coś?? Może odwieść Cię do domu - zaproponował piłkarz.
  • Ej spokojnie. Nigdzie nie jadę, bo już nigdy mnie rodzice z domu nie wypuszczą. Bardzo się zdziwiłam, że teraz jestem tu z Wami, a nie siedzę sama w domu przed telewizorem i rozmyślam nad swoją chorobą i osobą. Także skończcie nic mi nie jest tylko zemdlałam żyje jestem wśród Was nie przejmujcie się tak. Wszystko jest okey mogło być lepiej, ale nie narzekam. Jeszcze jutro posiedzę w hotelu, a pojutrze lecę z Wami na trening nie mogę się już doczekać - zawołałam.
  • Przepraszam martwię się o Ciebie i tyle. Wiem jak się czujesz mnie też czeka operacja i muszę się oszczędzać. Mimo bólu gram, ale niestety Ty nie możesz, bo jesteś tu na naszą odpowiedzialność i jakby Ci się coś stało nie wybaczył bym sobie tego nigdy - mówił, a w oczach było widać łzy.
  • Dobrze tato nic mi nie będzie jeszcze jutro posiedzę w pokoju. Ale nie nudzę się, bo Madzia do mnie wpada. Musimy sobie zrobić babski dzień.- uśmiechnęłam się do nadchodzącej Magdy.
  • Co mnie ominęło??- zapytała przytulając się do mnie od tyłu.
  • Nic martwiłem się o Nią ale jest silna da sobie radę skoro już tyle lat daje. Ogólnie słyszałem, że robicie jutro imprezkę - powiedział szczerząc się do nas.
  • My nie no coś Ty zawsze jesteśmy grzeczne nigdy nie rozrabiamy ani nie imprezujemy - mówiła z sarkazmem.
  • No może czasami, ale to tylko takie małe wyjątki - uśmiechnęłam się do piłkarza.
  • Dobra ja lecę, bo jutro czeka nas ostry trening od 8 rano następnie sparing z Borussia. Wiecie taki meczyk Polska- BVB. Wpadniecie - zapytał z nadzieją w głosie.
  • Hmm. No wiesz nie wiemy czy znajdziemy czas - udawałyśmy nie zdecydowane.
  • Ale my ładnie prosimy -  Niemieccy piłkarze powiedzieli razem, a Marco trochę sepleniąc.
  • A o której - szybko zapytała kiedy Marco puścił jej oczko.
  • O 17:45. To mogę na Was liczyć, bo ogólnie będą szkoły z Dolnego Śląska.
  • Zrobimy to dla Was - mówiąc patrzyłam cały czas na przyjaciółkę i Marco.
  • Dziękuję Kocham Cię wiesz - powiedzieli razem po czym oboje się na mnie rzucili i mocno przytulili.
  • Dobra Przystojniaki my lecimy, bo musimy się wyspać i przyszykować na jutrzejszy mecz - powiedziałam z przyjaciółką.
  • My piękne też lecimy pa. Widzimy się jutro na treningu - mówiąc to razem nie mogłam powstrzymać śmiechu z mowy Niemca.
   W pokoju nasi adoratorzy smacznie spali, więc troszkę im towarzyszyłyśmy, a przed północą również zasnęłyśmy. Poranek postanowiłyśmy rozpocząć od miłej pobudki chłopaków.
  • Cześć Kochany mam dla Ciebie śniadanie na stoliku - powiedziałyśmy słodkimi głosikami.
  • Ale musimy. Mamo jeszcze pięć minut - po ich słowach z Magda zaczęłam się śmiać.
  • Nie jestem Twoją mamą, tylko przyjaciółką wstawaj, bo jest 6:50. Zaraz się na trening spóźnisz - krzyknęłyśmy im do ucha.
   Gdy w końcu zjedli ubrali się i wyszli ja z przyjaciółką zaczęłyśmy ogarniać pokój. Bo jak to z panami to panował niezły bajzel.
  • To film zaraz włączę, a Ty siadaj i opowiadaj - powiedziałam, gdy skończyłam porządki, a ona akurat szła do mnie z miską pełną popcornu i drugą z chipsami.
  • Już jestem, a więc tak. Mówiąc od początku to poznaliśmy się przez Ciebie.
  • Jak przeze mnie jak ja ich praktycznie nie znam - odpowiedziałam zdezorientowana.
  • No jak za pierwszym razem zemdlałaś to zagadał do mnie trochę po polsku trochę po niemiecku i jak Moritz wyniósł Cię z szatni gdzie również straciłaś przytomność. Pamiętasz jak odwieźliśmy Cię do hotelu. Chciałam z Tobą posiedzieć, ale już w wejściu zasypiałaś Damianowi na rękach, a jak położył Cię na łóżku to od razu odpłynęłaś. Więc chwilkę zostałam potem trener zadzwonił i musieliśmy wracać. Całą drogę widziałam jak Mo się o Ciebie martwi. Potem w ogóle okazało się, że wpadłaś mu w oko. Nawet specjalnie dla Ciebie uczy się polskiego.
  • Ojejku jak miło z Jego strony. Ale kto Go uczy??
  • Ja Łukasz, Robert i Kuba. W sumie od tych dwóch dni, ale wracając to na stadionie Moritz od razu do mnie zagadał, a Damian tłumaczył. I pytał się o Ciebie i takie tam, więc na pewno mu się podobasz. Ale co do mnie i Marco to - na chwilę zawiesiła głos.
  • Mów, bo się wciągnęłam - mówiłam wcinając popcorn i chipsy.
  • Dogadujemy się bardzo dobrze nawet nie sądziłam, że dziewczyna taka jak ja będzie z piłkarzem. Choć nie interesowała mnie piłka teraz dla Niego mogła bym mieszkać na stadionie. Tam na prawdę panuje niezwykła magia i atmosfera, która nie pozwala myśleć racjonalnie. Wszystko krąży przy piłce, piłkarzach, emocjach itd.
  • No jakby nie patrzeć zawsze mówiłam Ci to samo. No ale trzeba było żebyś zakochała się w Marco i to tak poważnie, bo nawet dla mnie nie polubiłaś piłki ani się nie interesowałaś - moją mowę przerwał dźwięk jej telefonu, a któż to był oczywiście że Marco. No jak że inaczej chodziło o to żeby przyjechała na stadion, bo muszą pogadać.
  • Przepraszam muszę jechać na stadion pogadać z Reusem. Nie obrazisz się - zapytała z nadzieją w głosie.
  • Leć on i tak jak zawsze ważniejszy ode mnie. Dobrze, że w ogóle się spotkałyśmy. Przyjdę na mecz potem albo może i jeszcze trening pa - mówiłam z ironią w głosie i łzami w oczach. Wzięłam torebkę z kurtką i wyszłam.

Z perspektywy Magdy.

   Kurcze znowu ją zostawiłam dla Niego, ale mi tak cholernie na nim zależy. Wiem, że ją ranię swoim zachowaniem, bo zerwała niedawno z Patrykiem. Sama pewnie bym inaczej nie zrobiła skoro miał ją gdzieś, bo jest warta kogoś kto będzie ją kochać. Dobrze, ze chociaż się przyjaźnią, że nie zachowują się jak małe dzieci. Ale cóż lecę do Marco jestem ciekawa co chce ode mnie. Dawno się tak nie denerwowałam. A Zuza no cóż nie raz ją tak zostawiałam, ale pogadamy i mam nadzieję, że mi wybaczy.

Z perspektywy Zuzy
   
   Płacze. . .No i jak zwykle ma mnie gdzieś. Szkoda, bo nie mam w sumie nikogo tak bliskiego jak Ona. Smutno mi trochę, bo nie jestem z Patrykiem, ale dobrze, że chociaż się przyjaźnimy. Nawet dla Niego zakochała się w stadionie, a ja ją zawsze próbowałam wciągnąć w swoją pasje. Tak samo jak ona mnie kiedyś w rysowaniem. Ale cóż ludzie niestety się nie zmieniają. Wiem to po Patryku nie zmienił się i nie było dla nas szans niestety. Bo na prawdę wierzyłam jak głupia w to, że mnie kocha i jest gotowy się dla mnie zmienić. No niestety ja dla Niego się zmieniłam, ale nie żałuję pójdę do Wojtka może on mnie nie oleje. . .

******
No i to tyle trochę namieszałam ale cóż zaczęło by się robić nudno. Ale to dopiero początek mojego mieszania w życiu Zuzy, Magdy Marco i Mo. Oczywiście zapraszam do zakładki bohaterów.

wtorek, 5 marca 2013

Rozdział 7

  '' [. . .] I nie pomyliłam się otwierając drzwi zamarłam, bo stali tam. . .''

    


       No nie kto inny jak Patryk z Pablito. Bardzo mnie zdziwili, nigdy bym się nie spodziewała, że przyjadą za mną i Magdą do Wrocławia, bo się stęsknili. W rękach trzymali po jednej reklamówce z prowiantem.
  • Jezu co Wy tu robicie??!! - pytałam zupełnie zdziwiona i ze łzami szczęścia w oczach.
  • Cześć Skarbie. Co Ty taka marniutka - Patryk podszedł i dał mi buzi w policzek mocno przytulając.
  • Odsuń się nie tylko Ty się za nimi stęskniłeś - Paweł również podszedł do mnie i mnie przytulił.
  • Magdę i tych Waszych nowych kolegów gdzie wcięło. Czemu sama siedzisz w takim stanie - Patryk pytał rozglądając się po całym pokoju.
  • Skąd wiecie, że zemdlałam i nie czuje się zbyt dobrze. A jeśli chodzi o Damiana, Olka i Magdę pojechali na trening z chłopakami. A ja w sumie sama siedzę w pokoju i oglądam filmy w tv.
  • Bardzo dobrze, że przyjechaliśmy nie będziesz sama chociaż siedzieć w tym wielkim pustym hotelu. A skąd wiemy to nie ważne.
  • W sumie sama nie siedzę gdzieś w pokojach jest jeszcze Wojtek Szczęsny - rzekłam z uśmiechem na twarzy.
   Po czym chwilkę gadaliśmy oni poszli do kuchni po szklankę dla mnie i po coś do picia, a ja skoczyłam do Wojtka po filmy i jakieś gry. Oczywiście nie wiedziałam jak zwykle gdzie to, a nie miałam siły iść na dół, bo winda była zepsuta. Po przeszukaniu wszystkich drzwi trafiłam do tych właściwych. Bramkarz mieszkał pod 9, a ja pod 7 (mogłam szybciej zacząć od swojej strony).
  • Jak to Ty Lewy to spadaj - krzyknął z radością w głosie. Uchyliłam lekko drzwi w razie czego żeby nie oberwać i powiedziałam:
  • Cześć tu Zuzka. Nie przeszkadzam??
  • Oj przepraszam, ale Lewy cały czas do mnie dzwoni, bo maja przerwę. I miał wpaść po ubrania i myślałem, że to On sorki.
  • Nie no spoko w sumie ja ze sprawą.
  • Słucham dla Ciebie wszystko. Oczywiście bez przesady. Proszę wejdź i mów czego potrzebujesz. Pokazał ręką na łóżko obok, a ja nie pewnie weszłam i usiadłam.
  • Ja z bajerem do Ciebie czy nie pożyczył byś mi jakiegoś filmu albo gry??
  • Może chcesz coś jeszcze - zapytał dziwnie na mnie patrząc.
  • Nie no coś Ty choć jak chcesz, a nie dobra nic to było by głupie. - odpowiedziałam bardzo szybko czując jak się rumienię.
  • Bo jak chcesz mogę się do Ciebie dołączyć. O ile nie masz nic przeciw nie.
  • Znakomity pomysł, bo właśnie wpadli do mnie przyjaciele ze szkoły i trochę się nudzimy. A szczerzę mówiąc pomyślałam czy może też byś nie chciał.
  • Dobra siedź tu ja idę się ogarnąć i idziemy. A w tym czasie wybierz jakieś filmy.
   Po wyjściu Wojtka do łazienki nie odważyłam się mu grzebać w ubraniach i rzeczach osobistych, więc poczekałam. Po 15 minutach wyszedł szybko wsadził filmy z grami do torby i wyszliśmy. Ogólnie od 12 do 16 chłopcy grali bardzo wciągnięci w Fifę i krzyczeli do monitora. Ja za to siedziałam i patrzyłam na nich śmiejąc się. Co jakiś czas jednak przerywali grę i pytając czy się nie nudzę. Po wygłupach chłopcy dali mi spokój żebym mogła się ogarnąć.
  • Ej Zuzka idź się ogarnij idziemy na spacer - rzucił golkiper.
  • O to nie jest zły pomysł chętnie się gdzieś przejdę - dodał Paweł.
  • No ja z Wami tym bardziej, ale idę się ubrać w coś innego niż dresik - miałam odpoczywać, ale gnicie w tym apartamencie też mi się nie uśmiechało.
   Po 30 minutach byłam gotowa do wyjścia. A założyłam czerwone adidasy za kostkę, czarne rurki, niebiesko- czerwoną koszulę w kratę i czarną bokserkę, a na wierzch zarzuciłam skórzaną kurtkę z futerkiem, bo było dość ciepło jak na styczeń. Zamknęłam pokój i wyszliśmy. Wojtek oczywiście zostawił chłopakom wiadomość, że jest ze mną żeby się nie martwili. Poszliśmy na spacer na rynek do KFC gdzie na reprezentanta Polski rzuciły się fanki po autografy. Potem pojechaliśmy na stadion, bo Pablito z Patrykiem chcieli mieć kilka zdjęć. I odprowadziliśmy chłopaków na pociąg. A sami wróciliśmy do hotelu. Po dwóch godzinach było już grubo po 18, więc od razu pobiegliśmy na stołówkę gdzie wszyscy jedli obiado- kolacje. Po wejściu zauważyłam Magdę w towarzystwie Marco, Mario i Mortiza, więc podeszłam się przywitać.
  • Cześć Kochanie - podeszłam do niej od tyłu i mocno przytuliłam.
  • Aaa. . . Zuzka chcesz żebym umarła na zawał - krzyknęła na całą salę.
  • No co tęskniłam. Zostawiłaś mnie dawno się nie widziałyśmy - powiedziałam ze smutkiem w głosie, a Leitner przyniósł mi krzesło i postawił obok swojego( Jejku jak mi się miło wtedy zrobiło).
  • Ja Cię chciałam na początek przeprosić, bo spędzałam dużo czasu z Marco wybacz, że nie siedziałam z Tobą - gadała jak nakręcona.
  • No okey w sumie przyzwyczaiłam się już zawsze byłaś odważniejsza i miałaś więcej chłopaków wokół siebie niż ja. Ale okey jeszcze jutro jakoś sama w tym pokoju wytrzymam, a jak nie pójdę do Wojtka.
  • W ogóle gdzieś Ty była. Miałaś odpoczywać, a w recepcji nam powiedzieli, że jesteś na spacerze ze Szczęsnym i dwoma innymi mężczyznami.
  • Tymi innymi mężczyznami byli Pablito z Patrykiem wpadli do mnie, bo nie wiem skąd się dowiedzieli, że zemdlałam - rozglądnęłam się podejrzanie po wszystkich.
  • Tego to i ja nie wiem, ale to może Łukasz, bo on kazał mi napisać, że ktoś do Ciebie przyjedzie. I przepraszam, że Cię znowu zostawiłam, ale Ty też nie mogłaś nawet nigdzie iść ze mną, a dobrze wiesz, że nie lubię siedzieć cały czas w jednym miejscu. 
  • Dobra koniec tematu - po czym odeszłam od nich po sałatkę z bufetu. Po powrocie słyszałam jak Mo uczy się mówić po polsku to było takie miłe i zabawne jak kaleczył polską mowę - Magda, a tak ogólnie opowiadaj co się działo na treningach - powiedziałam szybko kończąc nie za dobrą atmosferę.
  • A więc tak. . .

*****
To tyle na dziś mam nadzieję, że się podoba. :**

poniedziałek, 4 marca 2013

Rozdział 6

''[. . .] Po kilku godzinnej rozmowie i dobrej kolacji poszłam zmęczona i najedzona po uszy do pokoju. . .''

           

         
   Po zjedzeniu bardzo dobrej kolacji w jeszcze lepszym towarzystwie. Postanowiłam wrócić do pokoju niestety sama, bo Magdy ani chłopaków nie było na kolacji. Po moim zdziwieniu drzwi były otwarte, a doskonale pamiętam jak je zamykałam. W drzwiach zauważyłam, że na łóżku siedział Damian z Olkiem i byli bardzo zajęci grą w karty. Stojąc tak chwilkę zauważyłam, że mnie nie widzą więc postanowiłam wejść do środka. Mocno trzaskając drzwiami i przy okazji wybuchając śmiechem, bo ich miny powaliły mnie na kolana. . .
  • Hej Miśki - krzyknęłam nadal się śmiejąc.
  • Zuzka przestraszyłaś nas - Olek wyrzucając karty z dłoni.
  • Jak ja się o Ciebie martwiłem. Myślałem, że coś Ci się stało - Damian mówił ze smutna miną i mocno mnie przytulił.
  • Jeśli mowa o tym to ja też się zamartwiałam. Nigdzie Was nie było i gdyby nie Wojtek nawet nie wiedziała bym gdzie iść - mówiłam do nich ze szklankami w oczach.
  • Kurcze wybacz zapomnieliśmy zostawić Ci kartkę. Ale trener kazał wrócić wszystkim na trening. Wybacz następnym razem to się nie powtórzy.
  • Zuzka : No okey niech Wam będzie - powiedziałam kładąc się na swoje łóżko
   Potem rozmowa nie za bardzo nam się kleiła, bo moje zdrowie na to nie pozwalało. Strasznie bolała mnie głowa i kolana. Ale na pomoc jak zawsze przyszedł mi Damian z lekami.
  • Ej nie wiecie może gdzie jest Magda. Nie mogę się do Niej dodzwonić. - Lecz Damian poszedł w tym samym czasie do łazienki, a z Olkiem nie daje się spokojnie rozmawiać ostatnio. 
  • No może wiemy może nie - droczył się ze mną.
  • Pytam poważnie bardzo się o nią martwię - krzyknęłam na Niego, a w tym czasie Damian wyszedł z łazienki.
  • Co się dzieje czy Wy potraficie się 10 minut nie kłócić??
  • To nie ja zaczęłam/ąłem pierwsza/y. To był/a on/a - mówiliśmy w tym samym czasie.
  • Ej ćwiczycie to, a o co poszło w ogóle??
  • On mnie denerwuje i nie chce powiedzieć gdzie jest Magda, a ja się bardzo o nią martwię.
  • A więc nasza mała Magda chyba wpadła w oko temu blondynowi z Borussii - Marco chyba tak mu było no ten z fryzurą lamy - wybuchnęliśmy śmiechem, ale po chwili mówił dalej - Zaprosił ją na kolacje po treningu. Była tu, ale Ciebie nie było chciała z Tobą pogadać, ale nie przyszłaś i wyszła chwilę przed Tobą. A Ty gdzie się szlajałaś miałaś przecież podobno odpoczywać.
  • Spałam, wykąpałam i postanowiłam coś zjeść. A przy okazji pogadać sobie z Wami, ale nikogo nie było, więc dotrzymałam towarzystwo Lewemu, Wasylowi, Łukaszowi i Kubie z Wojtkiem. Pogadałam sobie z nimi oni mnie nakarmili jak małe dziecko po czym przyszłam i resztę już znasz. A i zapomniałam dodać, że Wasyl mi powiedział, że wyglądam jakby mnie ktoś zjadł, przeżuł, wypluł i zakopał, a ja zmartwychwstałam ledwo żywa.
  • Zgodzę się z Nim. 
  • Wiesz co świnia z  Ciebie - rzekłam udając obrażoną.
  • Damian: Przepraszam. Nie no okey to co robimy??
   Po tym pytaniu Damian i Olek zaczęli mnie znów gilgotać potem dali mi spokój, bo byłam osłabiona przez zdrowie i to, że byłam dziewczyną ( Jak to inteligentnie określił Olek). Potem zaczęliśmy sobie oglądać programy, a przy okazji Olek z Damianem opowiadali kawały, a ten pierwszy bardziej walił nam sucharami niż żartami, ale dobra niech mu będzie. Potem pseudo kawalarz wybrał bardzo nudy film i po godzinie oglądania razem z Damianem wtuleni w siebie zasnęliśmy.Znowu obudziłam się sama w pokoju, ale tym razem na szafce nocnej pod telefonem miałam karteczkę :

'' Przepraszam, że znowu Cię zostawiłam samą, ale pojechałam z chłopakami na trening wieczorem pogadamy.
Twoja Madzia

P.S. A i bym zapomniała Łukasz, Pan Fornalik i lekarz kazali Ci dziś także siedzieć w pokoju i nie wychodzić, bo bardzo źle wyglądasz. I około 10:00 ktoś do Ciebie powinien wpaść więc tym bardziej nie wychodź nigdzie.
Całuski :**** ''

   Po przeczytaniu zrobiło mi się bardzo smutno no, ale cóż jak muszę to muszę nie chce ich denerwować, ani stwarzać więcej problemów szkoda tylko, że przez to nie mogę spełniać swoich marzeń kiedy tak nie wiele brakuje do ich spełnienia. Poszłam do łazienki spojrzałam w lustro i aż sama się zdziwiłam, że nie pękło. Szybko się ogarnęłam i zeszłam po śniadanie, bo dochodziła już 9, a o 10 ktoś miał do mnie wpaść podobno. Więc tempem żółwia powędrowałam na stołówkę akurat obsługa sprzątała po piłkarzach.
  • Dzień Dobry Panie Wojtku - podeszłam do niego lekko się uśmiechając nie pewna jego reakcji.
  • Nie no nie musisz tak oficjalnie mów mi Wojtek czy jak tam będziesz sobie chciała tylko nie Pan, bo staro się czuję - wstał i podał mi rękę z uśmiechem na twarzy.
  • Zuzka miło - odpowiedziałam odwzajemniając Jego gest. 
Chwilkę gadaliśmy dowiedziałam się, że ma kontuzje i musi dwa dni siedzieć w pokoju, żeby na stadionie Go nie nosiło. A to widzę że tak samo jak mnie. Miło się gadało, ale musieliśmy się zbierać do pokoi. Po drodze wzięłam sobie mleko i płatki, a także zajrzałam do automatów wzięłam paluszki, precelki i chipsy, żeby się nie zanudzić do 18. Wchodząc do pokoju była już 9:50 więc rzuciłam jedzenie na łóżko, a miskę z mlekiem wsadziłam do mikrofalówki. Po 5 minutach usłyszałam pukanie do drzwi pomyślałam, że to może te ktosie. I nie pomyliłam się otwierając drzwi zamarłam, bo stali tam. . .

******
To tyle postaram się potem dodać coś jeszcze, a jak nie to jutro. Teraz będę dodawać częściej, bo mam więcej luzu. Więc proszę o czytanie i zostawianie opinii paaa :*** 

niedziela, 3 marca 2013

Rozdział 5

''[. . .]Pierwszy podszedł Mortiz z Mario i Marco, a ja poczułam jak mi znów nogi miękną. . .''


      

   Zupełnie nie wiedziałam co się dzieje. Patrzyłam na twarz Piszcza i widziałam tą jego troskę w oczach o mnie. To było takie urocze, że ktoś tak zupełnie obcy tak się martwi. Nie za bardzo pamiętam co się działo dalej , bo znów straciłam przytomność. Obudziłam się w tym samym miejscu co przedtem tylko osoby mnie otaczające były nieco inne. A dokładniej to : Magda, Marco, Mario, Mortiz i Piszczu. Co jakiś czas za nimi było widać rozgrzewającego się Wojtka i Przemka, a także Grześka Wojtkowiaka i Wasyla którzy podawali sobie piłkę. Oczywiście nie obeszło się bez głupiego szczerzenia Wasyla do mnie(Jak zawsze, czyli od dzisiejszego ranka kiedy mnie zobaczył od razu się tak głupio do mnie uśmiechał). Po kilku minutach rozmów na uboczu podszedł do mnie Mo z Piszczem i mnie podnieśli. Po czym na ręce wziął mnie Damian i zaniósł do auta Łukasza, ruszyliśmy w stronę hotelu. Na miejscu okazało się, że pokoje sa tylko 4-osobowe i żebyśmy z Magdą nie rozpraszały piłkarzy to wraz z przyjaciółką i chłopakami mieliśmy wspólny. Damian położył mnie na łóżku, Mo przykrył kocem, a ja odpłynęłam w objęcia Morfeusza. Obudziłam się niestety sama w pokoju, więc spojrzałam na zegarek była 17:00. Postanowiłam wykąpać się, ubrać i zejść do stołówki. Według planu o 18:00 miała odbyć się kolacja. Po godzinie ciepłej kąpieli i poszukiwań ubrań bardzo zgłodniałam, więc szybko założyłam niebieskie rurki, białą bokserkę i jasno niebieski sweterek z pandą po czym wyszłam z pokoju. Hmm był tylko jeden problem nie wiedziałam gdzie iść, żeby się zgubić. Na moje szczęście na drodzę stanął mi Wojtek. No okazał się bardzo życzliwy. Razem ruszyliśmy na kolację. Po wejściu do sali Wojtek mnie opuścił, a sam podbiegł do stolika Lewego, Piszcza, Błaszcza i Wasyla. Za to ja rozpoczęłam poszukiwania Magdy niestety jej nigdzie nie było. Trochę się przestraszyłam, ale zauważyłam też, że nie było drużyny BVB. Doszłam do wniosku, że może któryś z chłopaków wie gdzie ona jest. Ale za dużo odwagi to ja nie miałam żeby podejść do innych, więc podbiegłam do Łukasza.
  • Hejka Mam pytanie - powiedziałam mu z uśmiechem na twarzy.
  • Ej ej !! Nie miałaś odpoczywać - krzyknął na mnie.
  • Stary spokojnie ona chce się czegoś spytać - Robert stanął w mojej obronie.
  • Ej no właśnie wygladasz jakby ktoś Cię zjadł, przeżuł po czym wypłuł i zakopał - rzekł Wasyl drapiąc się po głowie.
  • Stary to jej dowaliłeś. To było bardzo nie miłe z Twojej strony - powiedział spokojnie Kuba.
  • Przecież żartowałem. Wybacz mi maleńka - obrońca wstał i mocno mnie przytulił.
  • Dobra dobra, bo zaraz mi żebra połamiesz - odsunęłam się od piłkarza.
  • A teraz siadaj i mów co chciałaś od taty Łukasza - po pytaniu Lewandowskiego wszyscy wybuchneliśmy śmiechem.
  • Dobra dobra już siadam. A więc nie widzieliście może Magdy - zaptałam martwiąc się o nią.
  • Wiedziałem, że się o to zapytasz. Masz tu kanapki Wojtek poleciał po czekoladę, a ja już Ci mówię co z Nią -  obrońca mówił to tonem jakby ktoś zginął.
  • Mów, bo się martwię - krzyknęłam na niego, a w tym samym momencie usiadł koło mnie Wojtek z moją czekoladą.
  • Nie no spokojnie nic jej nie jest. Aktualnie znajduje z BVB na stadionie.
  • A dobra - odpowiedziałam ze smutna miną lekko mu nie wierząc.
  • No, a teraz nie smuć się i wcinaj pyszne kanapki - Wojtek się dosiadł podsuwając mój talerzyk pod nos.
  • Damian i Olek też są na stadionie - zapytałam.
  • Tak, a co łączy Cię coś z którymś, bo masz straszną minę - zapytał Wasyl.
  • NIE!!!!!! Pogieło podobam się tylko jednemu, ale koniec tematu - trochę się zdenerwowałam.
  • Wasyl daj jej już spokój - kapitan uspokoił kumpla
 Po kilku godzinnej rozmowie i dobrej kolacji zostawiłam ich samych i poszłam zmęczona i najedzona po uszy do pokoju. . .

*****
Koniec.